Przejdź do głównej zawartości

Sacrum

 

Święta, Święta i... po Świętach. Czekamy na ten okres cały rok, a mija tak szybko. Święta nasunęły mi refleksję o związkach mojej twórczości i działalności ze sferą sacrum.


Pierwszy sakrament chrztu przyjąłem w 1983 roku w kościele, przy ulicy Miłej w Radomiu. Chrztu udzielał mi podobno ksiądz o imieniu Ignacy. Być może dlatego do dziś lubię to imię. Pierwszą komunię świętą przyjąłem w 1992 roku w parafii p.w. Opatrzności Bożej. Tam także przyjąłem sakrament bierzmowania, przybierając imię Antoni. Było to w 1998 roku. Od tamtej pory pełniłem w tym kościele funkcję lektora aż do 2008 roku. W tym to roku przyjąłem sakrament małżeństwa. Udzielał nam go zaprzyjaźniony z nami ks. Henryk.


W roku 1996 po raz pierwszy odwiedziłem studio katolickiego "Radia Ave", by nagrać z koleżankami i kolegami z klasy audycję w ramach cyklu "Radośnie chwalmy Pana". Był to program dzieci ze szkół podstawowych. Byłem wówczas uczniem PSP nr 26, a do radia zabrała nas nasza katechetka pani Renatka. Rok później w 1997 roku czytałem na antenie radia swoje bajki i wiersze oraz utwory właśnie o charakterze religijnym m.in. wierszowane fragmenty życia Jezusa Chrystusa, Mszy Świętej, Różnańca czy Drogi Krzyżowej. Z tego okresu zachowały się jasełka, opublikowane w jednej z moich antologii. Kiedyś zresztą liczyłem swój literacki debiut od `97 roku. Teraz liczę go od `98, czyli pierwszej, poważnej publikacji w antologii "Poezja Młodych Województwa Radomskiego".


Związany też był z wieloma religijnymi pismami. W latach 1998 – 2002 z parafialnym pisemkiem "Siewca", gdzie poza wierszami i bajkami publikowałem też wierszowany cykl przygód małej Ewy, który był zaczątkiem mojej późniejszej powieści o przygodach małej Mai. W latach 2002 – 2006 pisałem felietony do radomskiej "Gazety Akademickiej", pod pseudonimem Antoni the Polak. Następnie przeniosłem się w 2007 roku na łamy ogólnopolskiego czasopisma "Rycerz Młodych". I współpracuję z nim do dzisiaj, prowadząc moją stała rubrykę literacką "Ry(cerskie)my". Kilka moich tekstów trafiło też do czasopisma "Iskierki".

 

źródło: Radomskie Wieczory Organowe


W roku 2001 zacząłem współpracę z Katolickim Stowarzyszeniem Centrum Młodzieży – "Arka" w Radomiu. Prowadziłem tam wieczory i koncerty, również o charakterze charytatywnym. Od 2008 roku cyklicznie prowadzę swoje warsztaty literackie w Centrum Młodzieży – "Arka".


Ciekawym epizodem było prowadzenie przeze mnie dwudziestu koncertów, w ramach Radomskich Wieczorów Organowych, organizowanych przez Jakuba Kwintala, w latach 2007-2011, w wielu radomskich kościołach. Podczas jednego z nich odbyła się promocja mojej książki - także bądź co bądź o tematyce religijnej - zatytułowanej "Pierwodruki i przedruki. Opowiadania o wierze, nadziei, miłości i rodzinie".


W latach 2016-2018 wydałem cykl powieściowy o przygodach małej Majki, która poznaje historię imion, świąt i świętych. Były to kolejno: "Majka i zagubiony Antek", "Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik" oraz "Majka, rozśpiewana Cecylka i pracowita Basia".


Wątek religijny pojawia się co pewien czas w moich wierszach do dzisiaj. Wystarczy wymienić tu choćby utwory: "Credo", "Częstochowa", która stała się również piosenką, "Święty Antoni", czy "Anno Domini". Nie uważam się jednak za poetę religijnego w takim sensie jak na przykład Karol Wojtyła, Janusz Pasierb czy Jan Twardowski. A i dużo bardziej religijnych ludzi ode mnie poznałem w swoim dotychczasowym życiu.

Popularne posty z tego bloga

Piosenka o Sylwii

Podążając nadal onomastyczną ścieżką, dziś na blogu publikuję "Piosenkę o Sylwii". Bo o tym imieniu jeszcze nie pisałem.    Rys. Ola Zasada-Sójka Piosenka o Sylwii Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. Niech imperatyw mój ciebie nie dziwi, mało jest wierszy, piosenek o Sylwii. A każda Sylwia powinna mieć wierszyk, więc mam nadzieję, że mój będzie pierwszy. Jak go zakończyć, jak uciec z matni, może refleksją, że to nie ostatni wiersz i piosenka, na której tekst zerkasz I której Sylwia jest bohaterką. Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. (Adrian Szary) Piosenka jest oczywiście z przymrużeniem oka, ale pisząc poważnie dwan...

36. Regionalny Konkurs Literacki - werdykt

 Miło nam poinformować o werdykcie w 36. Regionalnym Konkursie Literackim.    Okładka: Paulina Krajewska   W kategorii młodzież: I Nagroda Hanna Sobuta - Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; II Nagroda Franciszek Potrzebowski - VI Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Jana Kochanowskiego w Radomiu; III Nagroda Lena Poneta - I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Radomiu; Wyróżnienia: Zuzanna Rybicka -  Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; Kinga Siara - X Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Konarskiego w Radomiu; Zuzanna Dębowska - Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej w Białobrzegach; Wiktoria Cieślik - XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Polskich Noblistów w Radomiu.   W kategorii dorośli: I Nagroda - Klaudia Kędzierska - Wydział Filologiczno-Pedagogiczny Uniwersytetu Radomskiego im. Kazimierza Pułaskiego; II Nagroda - Am...

Koza

Koza może być biała, czarna, łaciata. Angorska lub kaszmirska (o długiej, pięknej sierści). Może być też górska. A nawet głupia i młoda. Tak potocznie określa się młodą, naiwną dziewczynę. Rys. Sylwester Zakrzewski           Żelazna koza to rodzaj piecyka. Żelaznego z rurą. Koza beczy i bodzie. A zatem można też beczeć jak koza. A czy można grać na kozie? Oczywiście, że można. W muzyce grać na kozie to inaczej grać na dudach. Ale ja akurat znam się na tym tyle, co koza na pieprzu, czyli wcale.           Kozę można odsiadywać. Siedzieć w kozie. Pójść, posadzić, wsadzić, wziąć, wpakować, zamknąć kogoś do kozy, czyli do więzienia. Dawniej w szkołach można było zatrzymać ucznia za karę na pewien czas po lekcjach w klasie. Określano to mianem zostawienia ucznia w kozie. Ale dziś czasami ja o kozie, a uczniowie o wozie – nie możemy się porozumieć. Tak już widać jest, że na pochyłe drzewo ...