Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2013

Umarłemu poecie. Epitafium

tłumaczone z Roberta Burnsa Czy jest gdzieś tam, natchniony błaźnie, Nad szybką myślą, nad zasad siłą, Ponad  prostotą, nad wyobraźnią Coś, co do siebie cię zwabiło. Nad tobą trawa, pieśń żałobną gra, A na nią spada, brylantowa łza.  
Czy jest tam, bardzie wieśniaczych pieśni, Ktoś, kto piszących, wykrada z tłumu, A tłum nie widzi, że poetę nieśli, Wśród codziennego zgiełku i szumu. I z nim się łączy w braterskiej sile, Gdy ten od wieków już śpi w mogile.
Czy jest tam człowiek, który przed sądem I czyśćcowymi mękami ocala Tu, jeszcze życie płynie razem z prądem Dzikie jak fala.  Tam - przerwa... Łzy zaczynają napływać, Wielki poeta w grobie spoczywa.
Biedny mieszkańcu grobu ciemnego, Szybko uczyłeś się poznawać życie I czerpać z ognia przyjacielskiego Dziś imię twoje, co było na szczycie Zgasło... Lśni światło znicza nagrobnego, Sławne nazwisko wyryte na płycie.
Zważ czytelniku! Czy zmarła dusza Wznosi się poza biegun wyobraźni? Czy w małym dole, w ciężkich katuszach Męczy się? Rozważ to uważnie. I gdy wędrujesz…