Przejdź do głównej zawartości

Literatura dziecięca


Przed Świętami obiecałem napisać na tym blogu kilka słów o mojej skromnej naukowej działalności. Praktycznie w całości poświęciłem ją literaturze dziecięcej. W 2007 roku na UMCSie w Lublinie, w Instytucie Filologii Polskiej, w Katedrze Leksykologii i Pragmatyki, pod kierunkiem prof. dra hab. Ryszarda Tokarskiego napisałem pracę magisterską na temat: „O aksjologii dziecięcej. Świat wartości w Panu Kleksie Jana Brzechwy”, zgłoszoną nawet do konkursu im. Czesława Zgorzelskiego, organizowanego przez KUL. W tym samym roku ukazał się mój pierwszy poważny artykuł, którego byłem współautorem wraz z dr Anną Kalinowską, która zaszczepiła we mnie miłość do książek dla dzieci, poprzez zajęcia, które prowadziła z nami na lubelskiej polonistyce. Nasz wspólny artykuł, zatytułowany „Czy bajka zawsze jest tylko bajką? O fantastyce naukowej w twórczości Jana Brzechwy”, ukazał się w książce „Fantastyka XIX i XX wieku. Granice i pogranicza”, pod red. Janiny Szcześniak, recenzowanej przez prof. dr hab. Ewę Paczoską.


Rok później, w 2008, opublikowałem swój kolejny tekst, zatytułowany „Wątki autobiograficzne w Panu Kleksie Jana Brzechwy. W przygotowaniu artykułu do druku bardzo pomógł mi dr hab. Leszek Tymiakin. W ogóle ze środowiskiem lubelskich metodyków byłem później bardzo zaprzyjaźniony i wielokrotnie brałem czynny udział w ich konferencjach i publikacjach w tomach pokonferencyjnych. Dziś sam z wielką radością uczę dydaktyki języka polskiego na Wydziale Filologiczno – Pedagogicznym UTH w Radomiu.


Mój drugi artykuł ukazał się w tomie „Teksty kultury w szkole”, pod red. Barbary Myrdzik i Leszka Tymiakina, zrecenzowanym przez prof. dr hab. Helenę Synowiec. W międzyczasie nawiązałem trwającą do dziś współpracę z czasopismem naukowym, poświęconym literaturze dziecięcej – „Guliwer”, któremu poświęcę tu jeszcze oddzielne miejsce. W 2007 roku ukazał się mój artykuł „Aksjologia w Akademii (Pana Kleksa)” oraz „Magiczna siła wyobraźni” o spektaklu „Akademia Pana Kleksa” w Teatrze „Roma” i w 2009 dwa teksty: „Echa wojny w „Akademii Pana Kleksa” oraz „Kot jaki jest każdy widzi. (O kocie w języku, literaturze i kulturze).      

Popularne posty z tego bloga

Piosenka o Sylwii

Podążając nadal onomastyczną ścieżką, dziś na blogu publikuję "Piosenkę o Sylwii". Bo o tym imieniu jeszcze nie pisałem.    Rys. Ola Zasada-Sójka Piosenka o Sylwii Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. Niech imperatyw mój ciebie nie dziwi, mało jest wierszy, piosenek o Sylwii. A każda Sylwia powinna mieć wierszyk, więc mam nadzieję, że mój będzie pierwszy. Jak go zakończyć, jak uciec z matni, może refleksją, że to nie ostatni wiersz i piosenka, na której tekst zerkasz I której Sylwia jest bohaterką. Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. (Adrian Szary) Piosenka jest oczywiście z przymrużeniem oka, ale pisząc poważnie dwan...

36. Regionalny Konkurs Literacki - werdykt

 Miło nam poinformować o werdykcie w 36. Regionalnym Konkursie Literackim.    Okładka: Paulina Krajewska   W kategorii młodzież: I Nagroda Hanna Sobuta - Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; II Nagroda Franciszek Potrzebowski - VI Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Jana Kochanowskiego w Radomiu; III Nagroda Lena Poneta - I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Radomiu; Wyróżnienia: Zuzanna Rybicka -  Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; Kinga Siara - X Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Konarskiego w Radomiu; Zuzanna Dębowska - Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej w Białobrzegach; Wiktoria Cieślik - XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Polskich Noblistów w Radomiu.   W kategorii dorośli: I Nagroda - Klaudia Kędzierska - Wydział Filologiczno-Pedagogiczny Uniwersytetu Radomskiego im. Kazimierza Pułaskiego; II Nagroda - Am...

Koza

Koza może być biała, czarna, łaciata. Angorska lub kaszmirska (o długiej, pięknej sierści). Może być też górska. A nawet głupia i młoda. Tak potocznie określa się młodą, naiwną dziewczynę. Rys. Sylwester Zakrzewski           Żelazna koza to rodzaj piecyka. Żelaznego z rurą. Koza beczy i bodzie. A zatem można też beczeć jak koza. A czy można grać na kozie? Oczywiście, że można. W muzyce grać na kozie to inaczej grać na dudach. Ale ja akurat znam się na tym tyle, co koza na pieprzu, czyli wcale.           Kozę można odsiadywać. Siedzieć w kozie. Pójść, posadzić, wsadzić, wziąć, wpakować, zamknąć kogoś do kozy, czyli do więzienia. Dawniej w szkołach można było zatrzymać ucznia za karę na pewien czas po lekcjach w klasie. Określano to mianem zostawienia ucznia w kozie. Ale dziś czasami ja o kozie, a uczniowie o wozie – nie możemy się porozumieć. Tak już widać jest, że na pochyłe drzewo ...