Było o płytach, filmach, spektaklach, więc dziś słowo o książkach. Pierwszą ważną książką w moim życiu była niewątpliwie „Akademia Pana Kleksa” Jana Brzechwy, pod wpływem której chyba tak naprawdę sam zacząłem pisać najpierw bajki, a następnie wiersze. Drugą ważną lekturą była „Lalka” Bolesława Prusa, którą po raz pierwszy przeczytałem już jako uczeń szkoły podstawowej, a potem wracałem do niej wielokrotnie w liceum, na studiach i po studiach. Do dziś - przy różnych okazjach - cytuję obszerne jej fragmenty. Ba, nawet był czas, w którym zacząłem zbierać różne wydania „Lalki” (kieszonkowe, audiobooki etc). Zresztą lubię wiele dzieł Prusa: „Emancypantki”, „Placówkę”, jego nowele. Najmniej „Faraona”, bo nie przepadam za powieściami historycznymi. Z tych samych względów za największe arcydzieło Sienkiewicza uważam nie „Trylogię”, ale jego powieść „Bez dogmatu”. Trzecia ważna dla mnie lektura to „Wesele” Wyspiańskiego. Wiele fragmentów dramatu znam dziś na pamięć. W liceum grałem nawe...
literacki blog Adriana Szarego