Przejdź do głównej zawartości

obSZARY 28

 Majowe "obSZARY kultury"

 

Rys. Ola Zasada - Sójka "Personalnie"

 

Zawsze chciałam być aktorką – z aktorką Patrycją Szczepanowską rozmawia Adrian Szary


 

Skąd pomysł na aktorstwo?

Z marzeń. Zawsze chciałam być aktorką i zrealizowałam to marzenie.

Aktorstwo filmowe czy telewizyjne?

Każda forma pracy w moim zawodzie jest pasjonującym wyzwaniem. Budowanie roli w filmie wiąże się z komfortem pracy nad zamkniętą całością. Można wówczas w przemyślany sposób używać środków wyrazu, czyniąc postać barwną i zaskakującą. W serialu, szczególnie w codziennym jak np. „Plebania”, gdzie grałam siedem lat, losy postaci są na bieżąco rozpisywane i stanowią zagadkę również dla aktora. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest mieć takie alternatywne „niby życie”. Najczęściej widzowie spotkają mnie w teatrze. Aktorstwo teatralne ma jedną przewagę nad wymienionymi wyżej. W teatrze aktor spotyka się bezpośrednio z widzem. Ten kontakt, ta wymiana energii jest niesamowita.

Sklep z mężczyznami. Odpowiedzmy coś o tym projekcie

„Sklep z FACETAMI” to komedia, z którą podróżujemy po Polsce. Około dziewięćdziesięciu minut śmiechu ze śmiechu i przez łzy. Sztuka o miłości, relacjach z mężczyznami, przyjaźni między siostrami, o otaczającym współczesnym świecie. Momentami aż tak dotkliwa, że widzom nie pozostaje nic innego jak tylko śmiać się z przebiegu wydarzeń.

Co jest najtrudniejsze w Pani zawodzie?

Uczestniczenie w castingach. Zawód aktorki to nieustanne ubieganie się o pracę. Rola jest jedna, kandydatek dziesiątki lub setki.

Co najciekawsze?

Najciekawiej jest stawać się twórcą coraz bardziej kompletnym. Najciekawiej jest się rozwijać. Spróbowałam napisać sztukę, wyprodukować, wyreżyserować, zaprosiłam do współpracy wspaniałe aktorki i aktorów. Efektem jest „Sklep z facetami”, z którym przemieszczamy się po scenach w Polsce już osiem lat.

Maj to miesiąc matur. Jak wspomina Pani swoją?

Oceny uzyskałam bardzo dobre, ale matura kojarzy mi się z wielkim stresem, jaki wówczas odczuwałam. Całe szczęście nie byłam z nim sama. Wspierałyśmy się na duchu z innymi koleżankami, z klasy licealnej. A z najbliższą przyjaciółką Kasią służymy sobie wsparciem psychicznym po dziś dzień w każdym stresującym momencie życia. I myślę, że ta nasza przyjaźń to była prawdziwa wygrana i zdany test z dojrzałości. Nie te piątki i szóstki na świadectwach.

A studia?

Studia były przepustką do wymarzonego świata. Nauczyły mnie warsztatu. Dały możliwość poznania wybitnych osobowości i podpatrywania ich sposobów pracy.

Ma Pani czas na inne pasje?

Odkąd zostałam mamą każdą wolną chwilę poświęcam mojej wspaniałej córeczce. Od chwili gdy się pojawiła to ona jest moją największą pasją i sensem życia.

Stałe pytanie – czy była Pani w Radomiu i Radzyniu Podlaskim?

Grałam w Teatrze im Jana Kochanowskiego w Radomiu na początku mojej drogi zawodowej przez kilka sezonów. Zagrałam tam min. Julię w „Romeo i Julii”, Elkę w „Podróży do wnętrza pokoju” w reż Adama Sroki oraz kilka innych pięknych ról. W międzyczasie wygrałam casting do roli Poli w serialu „Lokatorzy”, który był kręcony w Gdańsku i życie porwało mnie na odmęty kolejnych scen i w wir kolejnych wyzwań zawodowych. W Radzyniu Podlaskim chyba jeszcze nie byłam…więc wypatrujcie czy nie przyjadę że spektaklem niebawem.

Gdzie można będzie Panią zobaczyć w maju i czerwcu?

W kalendarzu majowym mam zaplanowane otwarcia ” Sklepu z facetami” w kolejnych miejscowościach na terenie Polski. Tym razem trasa będzie przebiegać przez województwo pomorskie. Zagram również w Warszawie w „Och-Teatrze” spektakle „Prapremiery Dreszczowca”.

Z kim chciałby Pani wystąpić na jednej scenie?

Miałam szczęście spotkać się z Krystyną Jandą na scenie. Było to wielce inspirujące doświadczenie. Po takim autorytecie marzeniami muszę celować w co najmniej Meryl Streep.

Czego Pani życzyć?

Zdrowia. Resztę można ogarnąć w mniejszym lub większym stopniu.

To tego życzę, dziękując za rozmowę.

 

źródło: "Kozirynek.online" 

oryginalny wywiad dostępny tutaj

 

Popularne posty z tego bloga

Piosenka o Sylwii

Podążając nadal onomastyczną ścieżką, dziś na blogu publikuję "Piosenkę o Sylwii". Bo o tym imieniu jeszcze nie pisałem.    Rys. Ola Zasada-Sójka Piosenka o Sylwii Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. Niech imperatyw mój ciebie nie dziwi, mało jest wierszy, piosenek o Sylwii. A każda Sylwia powinna mieć wierszyk, więc mam nadzieję, że mój będzie pierwszy. Jak go zakończyć, jak uciec z matni, może refleksją, że to nie ostatni wiersz i piosenka, na której tekst zerkasz I której Sylwia jest bohaterką. Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. (Adrian Szary) Piosenka jest oczywiście z przymrużeniem oka, ale pisząc poważnie dwan...

36. Regionalny Konkurs Literacki - werdykt

 Miło nam poinformować o werdykcie w 36. Regionalnym Konkursie Literackim.    Okładka: Paulina Krajewska   W kategorii młodzież: I Nagroda Hanna Sobuta - Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; II Nagroda Franciszek Potrzebowski - VI Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Jana Kochanowskiego w Radomiu; III Nagroda Lena Poneta - I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Radomiu; Wyróżnienia: Zuzanna Rybicka -  Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; Kinga Siara - X Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Konarskiego w Radomiu; Zuzanna Dębowska - Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej w Białobrzegach; Wiktoria Cieślik - XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Polskich Noblistów w Radomiu.   W kategorii dorośli: I Nagroda - Klaudia Kędzierska - Wydział Filologiczno-Pedagogiczny Uniwersytetu Radomskiego im. Kazimierza Pułaskiego; II Nagroda - Am...

Koza

Koza może być biała, czarna, łaciata. Angorska lub kaszmirska (o długiej, pięknej sierści). Może być też górska. A nawet głupia i młoda. Tak potocznie określa się młodą, naiwną dziewczynę. Rys. Sylwester Zakrzewski           Żelazna koza to rodzaj piecyka. Żelaznego z rurą. Koza beczy i bodzie. A zatem można też beczeć jak koza. A czy można grać na kozie? Oczywiście, że można. W muzyce grać na kozie to inaczej grać na dudach. Ale ja akurat znam się na tym tyle, co koza na pieprzu, czyli wcale.           Kozę można odsiadywać. Siedzieć w kozie. Pójść, posadzić, wsadzić, wziąć, wpakować, zamknąć kogoś do kozy, czyli do więzienia. Dawniej w szkołach można było zatrzymać ucznia za karę na pewien czas po lekcjach w klasie. Określano to mianem zostawienia ucznia w kozie. Ale dziś czasami ja o kozie, a uczniowie o wozie – nie możemy się porozumieć. Tak już widać jest, że na pochyłe drzewo ...