Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który przeprowadził Jakub Hapka - Redaktor Naczelny portalu "Kozirynek.online", w ramach cyklu "obSZARY kultury".
![]() |
| Fot. Jakub Hapka |
Niech mnie wena nie opuszcza – rozmowa z poetą Adrianem Szarym
Mimo że za nami już miesiąc nowego 2026 roku, chciałbym zapytać Cię o poprzedni rok? Jaki był dla Ciebie? Co udało Ci się zrealizować? Jakie przedsięwzięcia znalazły swój szczęśliwy finał?
Rok 2025 był dla mnie bardzo łaskawy. Ukazało się aż pięć wydawnictw. Siedemnasta antologia, pod moją redakcją, „Tandem”, indywidualna książka poetycka „Owoce” i trzy audiobooki: „Szare bajki”, „Szare wiersze” i „Trio”. Dwa z moją twórczością, jeden z twórczością moich warsztatowiczów.
Jesteś bardzo aktywnym i twórczym człowiekiem. Praca zawodowa, radio, telewizja, warsztaty…Jak to godzisz? Jak łapiesz balans wśród tak wielu aktywności?
Tak, to prawda. Pracuję bardzo dużo. W szkole, w VI LO w Radomiu, na uczelni – na Uniwersytecie Radomskim, współpracuję też z wieloma ośrodkami kultury, ostatnio najczęściej z „Resursą Obywatelską”, Kozienickim Domem Kultury, Miejską Biblioteką Publiczną, „Łaźnią”, a także „Arką”.
Niestety przy reorganizacji radia zniknęła z ramówki moja autorska audycja „Szara strefa poezji”. Bardzo żałuję. Na szczęście prowadzę jeszcze program „Ludzie-pasje-sukcesy” z moim przyjacielem Adamem Dziedzicem dla internetowej telewizji „ObiektywnieTV”. Współpracuję też z gazetą „Rycerz Młodych” no i portalem „Kozirynek.online”. Rzeczywiście dużo tego.
Od osiemnastu lat prowadzę warsztaty literackie w „Arce”. Powstała z nich Grupa Literacka „Tygiel”. Od ośmiu lat opiekuję się też Grupą „Erato” z Kozienic. Staram się jednak znajdować czas na odpoczynek. Czas dla żony, przyjaciół, dobrą książkę, muzykę, film i teatr. Nie zawsze się to udaje w takim wymiarze jakbym sobie tego życzył. Ale tak naprawdę odskocznią od szarego dnia jest dla mnie pasja do poezji.
Poznaliśmy się na polonistyce, studiując razem na UMCS-ie. Jak z perspektywy blisko 20 lat patrzysz na ten okres? Na co Cię uwrażliwił? Co było w tych studiach najprzyjemniejsze, a co znojem?
Miło wspominam ten czas spędzony w Lublinie i na UMCS-ie. Na pewno te studia uwrażliwiły mnie na słowo. Kiedy zaczynałem studia polonistyczne byłem nastawiony na literaturę. Wiesz, już wtedy pisałem wiersze. A skończyłem je doktoratem z językoznawstwa. Trochę mi się to wszystko przewartościowało. Najprzyjemniejsze były dla mnie zajęcia z nauki o języku. Choć i te literackie lubiłem. Ale nie ukrywam, że niekończące się listy lektur były dla mnie męczące.
Sam wiesz, że niestety nie dało się wszystkiego przeczytać. Ale te studia niewątpliwie bardzo mnie rozwinęły. Za to jestem wdzięczny naszym wykładowcom.
No i przyjaźnie, które przetrwały do dzisiaj. Jak choćby nasza.
![]() |
| Fot. Magdalena Kania - Szary |
Jesteś nauczycielem w szkole średniej i na uczelni. Czy obserwowane zmiany w programach nauczania, próg wymagań wobec ucznia/studenta zmienia się na lepsze czy na gorsze? Równanie w dół? Jakie zagrożenia dostrzegasz? Co jest zmianą in plus, a co in minus?
Zmiany rzeczywiście się pojawiają. Czy na lepsze? Może i tak. Na pewno obniżone są nieco wymagania i w szkole, i na uczelni w stosunku do okresu, w którym my kończyliśmy szkoły i uczelnię. Ale może to i dobrze, bo programy nauczania są wciąż przeładowane. My byliśmy bardziej pasjonatami. Studenci i uczniowie są dziś chyba bardziej pragmatyczni niż my byliśmy. Może bardziej zaradni niż my. Potrafią walczyć o swoje. Będzie im chyba łatwiej w życiu niż nam (śmiech).
Czekam na taką reformę, która zrezygnuje z ocen, bo to dla mnie najtrudniejszy aspekt mojej pracy. Trudno mi oceniać innych. Łatwiej samego siebie. Brak ocen może by nieco wyeliminował aspekt rywalizacji uczniów i studentów. Cztery lata nauki i egzamin maturalny, który wszystko zweryfikuje. A po drodze albo ktoś zaliczył materiał i przeszedł na następny rok. Albo nie zaliczył. I w szkole, i na uczelni. Tak myślę, ale może nie mam racji. I chyba na taką reformę się nie doczekam (śmiech).
Stereotyp o Radomiu – Twoim rodzinnym mieście, który najbardziej Cię rozbawił?
No jest ich sporo. Smutne jest to, że te stereotypy tworzą głównie sami Radomianie. Przytoczę hasło, które zobaczyłem na jednym z murów mojego osiedla, na którym się wychowałem – „Radom żąda dostępu do morza”. To hasło bawi mnie do dziś, zwłaszcza, że piszemy z moim przyjacielem Rafałem Błędowskim szanty. I każdy się dziwi: szanty w Radomiu?
![]() |
| Na zdjęciu z Redaktorem Naczelnym portalu Kozirynek.online Jakubem Hapką, fot. Paweł Żochowski |
Gdzie warto – oprócz Teatralnej – wybrać się w Radomiu? Jakie miejsca poleciłbyś odwiedzającym to miasto po raz pierwszy?
Tak, „Teatralną” polecam! Często można mnie tam zastać mimo tak licznych obowiązków (śmiech). A w Radomiu poleciłbym szlak pomników ludzi, związanych z naszym miastem: Kochanowski, Kołakowski, Gombrowicz, Malczewski. Wspomniane już instytucje kultury, a także Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” czy Muzeum im. Jacka Malczewskiego.
A i okolice mamy piękne: Muzeum Wsi Radomskiej, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli i Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie. Całkiem niedaleko od Radomia.
Adrian Szary ostatnio najczęściej słucha…
piosenek do słów Jacka Cygana.
Trzy najlepsze książki, które ostatnio przeczytałeś?
Ostatnio „Sierpień” Pawła Sołtysa i biografię prof. Bralczyka, a także Muńka Staszczyka z „T.Love”. Bardzo lubię biografie.
Współczesny poeta/ poetka, do którego/której twórczości sięgasz najchętniej?
Poeta to Marcin Świetlicki. A poetka hm… ostatnio Anna Magdalena Filipiak – bardzo ciekawa poetka z Puław. Gościła u nas w „Szarych eminencjach” i w cyklu „obSZARY kultury” na „Kozimrynku.online”.
Film, który polecasz, to….
„Hamnet”. O Szekspirze – patronie poetów. Ostatnio byliśmy z żoną i jak to mawiamy z „rodziną z wyboru”, czyli taką przyszywaną. Polecam. Trochę inaczej się czyta po filmie „Hamleta”. Wróciłem do niego po latach.
W swoim cyklu „obSZARY kultury” na łamach naszego portalu pytasz rozmówców o Radzyń. A jak ty patrzysz na gród nad Bialką jako zewnętrzny obserwator? Co uważasz za pewną unikatowość naszego miasta, a jakie braki dostrzegasz?
Miło wspominam mój wieczór autorski w Radzyniu. W pałacu. To piękne miejsce. I piękne miasteczko. Jak to nazywał Przybora – „Średnie miasta”. Dawno nie jadłem tak dobrego śniadania jak u Was w hotelu [Manhatan – przyp. J. H.]. Tę sałatkę jarzynową wspominamy z żoną do dziś. A jakie braki? Może przydałoby się więcej restauracji, kawiarni. Sam nie wiem.
Nad czym obecnie pracujesz?
Nad osiemnastą antologią z warsztatów literackich, które prowadzę w radomskiej „Arce” i Kozienickim Domu Kultury. Zatytułowałem ją „Dojrzałość”. Mam nadzieję, że ujrzy światło dzienne na wiosnę. W tym roku nie planuję raczej indywidualnej książki. Chciałbym ją wydać – za rok – w 2027. W dwudziestą rocznicę wydania mojego debiutanckiego tomiku. Będzie to nowy materiał. Wiersze z ostatnich lat. Na razie roboczo zatytułowałem tę książkę albo „Imiennik”, bo dużo w nim będzie wierszy o imionach, albo „Sennik”.
Dziesięć lat temu wydałem tomik „Horoskopy”. Dobrze się sprzedawał z takim tytułem. Więc może i „Sennik” będzie popularny, ze względu na tytuł (śmiech).
Czego życzyć Ci na 2026 rok?
Chyba tylko zdrowia. Dla mnie i moich bliskich. No i może jeszcze weny. Niech mnie wena nie opuszcza.
Życząc powyższego, serdecznie dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
źródło: Kozirynek.online


