Przejdź do głównej zawartości

Majka i Walentynki


***

          Minęły ferie. Spędziłam je z rodzicami i siostrą w Kościelisku, w górach. Jeździliśmy na sankach i nartach. Lepiliśmy bałwany. Rzucałyśmy się z Nadią śnieżkami. Było super! Tylko szkoda, że tak szybko trzeba było wracać do domu i co gorsza do szkoły.

          Ależ ten czas pędzi. Dopiero były święta i początek nowego roku, a już minął styczeń i zaczął się luty. Dzień robi się coraz dłuższy. Na jednej z lekcji wychowawczych nasza pani Kasia opowiedziała nam o pewnym ciekawym święcie, które przypada 14 lutego. To Walentynki.

- Legenda głosi – mówiła pani Kasia – że święty Walenty był z wykształcenia lekarzem, a z powołania duchownym. Żył około III wieku w Cesarstwie Rzymskim. Cesarz zabronił młodym żołnierzom zawierać związki małżeńskie. Biskup Walenty złamał ten zakaz, błogosławiąc śluby młodych legionistów. Za karę został uwięziony, a potem stracony. Przed śmiercią jednak napisał list do córki strażnika, w której się zakochał, podpisując go zwrotem „Od Twojego Walentego”. Było to właśnie 14 lutego. Od tej pory do św. Walentego można modlić się, by nie ulec chorobom nerwowym i umysłowym, a w Anglii i w Polsce uchodzi on za patrona osób zakochanych. Dlatego w naszej szkole samorząd zorganizuje pocztę walentynkową, przez którą będziecie mogli wysłać list osobie, która wam się podoba – skończyła pani.

Rys. Olga Stodulska


          Wysłałam jedną walentynkę, takiemu koledze, który mi się podoba. Kilka otrzymałam… Ale o tym nie chciałabym mówić, bo trochę się wstydzę. Pomyślałam jednak, że przygotuję taką walentynkę dla wujka Boczka, żeby wiedział, że bardzo go lubię.

          Po powrocie do domu długo siedziałam w swoim pokoju, przy biurku, wycinałam, kleiłam, malowałam. W końcu mama zawołała mnie na obiad. Kiedy jadłyśmy drugie danie nagle przybiegła Lili. Nie znacie Lili? Nie wiem jak to się stało, że jeszcze wam o niej nie opowiadałam. Lili to moja ukochana sunia. Śliczna jest. Biała, malutka, mięciutka, pachnąca. I taka słodziutka.

          W pewnym momencie mama zauważyła, że Lilka mamle coś w zębach. Szybko wyjęła jej z pyszczka czerwoną, zmiętą kartkę, rozprostowała ją, tak, że na nowo przybrała ona kształt serduszka i przeczytała głośno, najpierw z lekkim uśmiechem, a potem lekko wzruszona: „Dla wujka Boczka Lovka. Maja”.    

Popularne posty z tego bloga

Piosenka o Sylwii

Podążając nadal onomastyczną ścieżką, dziś na blogu publikuję "Piosenkę o Sylwii". Bo o tym imieniu jeszcze nie pisałem.    Rys. Ola Zasada-Sójka Piosenka o Sylwii Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. Niech imperatyw mój ciebie nie dziwi, mało jest wierszy, piosenek o Sylwii. A każda Sylwia powinna mieć wierszyk, więc mam nadzieję, że mój będzie pierwszy. Jak go zakończyć, jak uciec z matni, może refleksją, że to nie ostatni wiersz i piosenka, na której tekst zerkasz I której Sylwia jest bohaterką. Sylwia, z łaciny, oznacza leśna, niech ta piosenka nie będzie obleśna. Niech będzie miła jak autor grzeczna, bo ta piosenka była konieczna. (Adrian Szary) Piosenka jest oczywiście z przymrużeniem oka, ale pisząc poważnie dwan...

36. Regionalny Konkurs Literacki - werdykt

 Miło nam poinformować o werdykcie w 36. Regionalnym Konkursie Literackim.    Okładka: Paulina Krajewska   W kategorii młodzież: I Nagroda Hanna Sobuta - Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; II Nagroda Franciszek Potrzebowski - VI Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Jana Kochanowskiego w Radomiu; III Nagroda Lena Poneta - I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Radomiu; Wyróżnienia: Zuzanna Rybicka -  Zespół Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta w Radomiu; Kinga Siara - X Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Konarskiego w Radomiu; Zuzanna Dębowska - Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej w Białobrzegach; Wiktoria Cieślik - XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Polskich Noblistów w Radomiu.   W kategorii dorośli: I Nagroda - Klaudia Kędzierska - Wydział Filologiczno-Pedagogiczny Uniwersytetu Radomskiego im. Kazimierza Pułaskiego; II Nagroda - Am...

Koza

Koza może być biała, czarna, łaciata. Angorska lub kaszmirska (o długiej, pięknej sierści). Może być też górska. A nawet głupia i młoda. Tak potocznie określa się młodą, naiwną dziewczynę. Rys. Sylwester Zakrzewski           Żelazna koza to rodzaj piecyka. Żelaznego z rurą. Koza beczy i bodzie. A zatem można też beczeć jak koza. A czy można grać na kozie? Oczywiście, że można. W muzyce grać na kozie to inaczej grać na dudach. Ale ja akurat znam się na tym tyle, co koza na pieprzu, czyli wcale.           Kozę można odsiadywać. Siedzieć w kozie. Pójść, posadzić, wsadzić, wziąć, wpakować, zamknąć kogoś do kozy, czyli do więzienia. Dawniej w szkołach można było zatrzymać ucznia za karę na pewien czas po lekcjach w klasie. Określano to mianem zostawienia ucznia w kozie. Ale dziś czasami ja o kozie, a uczniowie o wozie – nie możemy się porozumieć. Tak już widać jest, że na pochyłe drzewo ...