literacki blog Adriana Szarego

sobota, 22 listopada 2014

Nazywam się Heloiza...

           Niedawno na łamach ogólnopolskiego czasopisma „Rycerz Młodych”, z którym współpracuję od lat, ukazał się interesujący wywiad z młodą, debiutującą, radomską aktorką Karoliną Skrzek. 
        Zamieszczam go dziś na mym blogu. W tym samym numerze, w prowadzonej przeze mnie rubryce, ukazała się twórczość mojej warsztatowiczki - Izabeli Galińskiej, która miała wczoraj autorski wieczór w „Łaźni”, w ramach spotkania „Cztery żywioły”. Więcej na temat pisma i aktualnego numeru znajdziecie tutaj. 

„NAZYWAM SIĘ HELOIZA...”
WYWIAD Z MŁODĄ, RADOMSKĄ AKTORKĄ KAROLINĄ SKRZEK

    W październiku po raz kolejny odbył się w Radomiu Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, a w ramach niego Przegląd Teatrów Amatorskich. Rozmawiamy z Karoliną Skrzek – młodą, aktorką, absolwentką VI LO im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, instruktorką zajęć teatralnych w Stowarzyszeniu Centrum Młodzieży - „Arka”, w Radomiu, która wzięła udział w tym wydarzeniu, jako aktorka i reżyserka.

Rycerz Młodych: Co zaprezentowałaś w ramach tegorocznej edycji Przeglądu Teatrów Amatorskich w „Resursie Obywatelskiej”, w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.

Karolina Skrzek: W ramach tegorocznej edycji zaprezentowałam autorski monodram, zatytułowany „Bal”, na podstawie tekstu radomskiego poety Adriana Szarego oraz spektakl „Klucz niebieski”, przygotowany przez moją grupę teatralną.

RM: O czym jest „Bal”?

KS: Tekst opowiada historię młodej dziewczyny, która zmaga się z wieloma trudnościami w swoim życiu. Miłosne zawody, rozterki rodzinne, a nawet tak błahe problemy jak wybór odpowiedniej sukni są dla bohaterki bardzo ważne. Monodramowa Karolina opowiada o swoim życiu podczas przygotowań do jednego z ważniejszych wydarzeń, Balu Studniówkowego. Bal mija bardzo szybko, tak samo jak życie. Trzeba się nim cieszyć. Puentą są słowa: " Życie to jest właśnie taki bal, na który musimy iść. Sztuką jest się dobrze bawić i wyjść z niego zadowolonym".

RM: „Bal” to tekst, który napisany został specjalnie dla Ciebie przez Adriana Szarego. Ile jest zatem Karoliny Skrzek w monodramowej Karolinie?

KS: Jakaś część na pewno. Nie można jednak stawiać znaku równości między monodramową Karoliną a mną. Nie można mnie z nią utożsamiać. Ludzie często mylnie identyfikują aktorów z bohaterami.

 RM: A „Klucz niebieski”?  Co to za tekst?

KS: To zbiór utworów Leszka Kołakowskiego dotyczący biblijnych postaci, np.: Hioba, Noego czy Salome. Na ich podstawie przygotowaliśmy spektakl opowiadający o uniwersalnych wartościach i ludzkich postawach.  

RM: Od roku prowadzisz zajęcia teatralne z grupą młodych ludzi w Stowarzyszeniu Centrum Młodzieży - „Arka”, w Radomiu. Skąd pomysł na takie spotkania? Co sprawia Ci największą radość, a co jest w tych zajęciach najtrudniejsze? Opowiedz, jak one wyglądają?

KS: Uwielbiam współpracę z młodymi ludźmi. To nie tylko rozmowy, ale także zarażanie się wspólną pasją. Największą radość sprawia mi uśmiech na twarzy moich podopiecznych oraz zadowolenie po występach. Najtrudniejsze są zawsze początki i tak też było z moją grupą. Wspólne poznanie się, nabranie zaufania, to kwestie, które są ważne dla bardziej kreatywnej pracy. Wyzwaniem jest również różnica wieku uczestników i wynikające z niej różne potrzeby. Spotkania odbywają się co tydzień, rozpoczynają się od rozgrzewki: rozciąganie, rozgrzewanie aparatu mowy, ćwiczenia dykcyjne. Kolejnym etapem są próby do zaplanowanych występów. Czasu jest niewiele, a chęci i zapału cała masa.

RM: Sama masz już także spore doświadczenie aktorskie.

KS: Z teatrem jestem związana od dzieciństwa. Od najmłodszych lat należałam do szkolnej i pozaszkolnej grupy teatralnej. Brałam udział w licznych konkursach recytatorskich oraz teatralnych. Kolejnym krokiem było dostanie się do Teatru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego. Tam poznałam wiele technik aktorskich, które pomagają mi do dzisiaj.  Udało mi się  wystawić dwa autorskie monodramy: „Bal”, na podstawie tekstu Adriana Szarego, na deskach radomskiego teatru oraz „Modlitwę Heloizy”, na podstawie tekstu Leszka Kołakowskiego w Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galerii - „Łaźnia”. To one w ostatnim czasie były moimi najważniejszymi sukcesami teatralnymi.

RM: Przed rokiem, w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej, zagrałaś w „Resursie Obywatelskiej” monodram „Modlitwa Heloizy”.

KS: Tak, „Modlitwa Heloizy” to opowieść o francuskiej zakonnicy, która przeżyła romans ze swoim nauczycielem Piotrem Abelardem. Heloiza rozważa istnienie Boga, nie potrafi pogodzić się z rozstaniem, ze swoim ukochanym. Miłość Heloizy do Abelarda była przyczyną jej licznych wątpliwości. Narastający ból bohaterki wywołał pytania o milczenie Boga wobec zła i cierpienia na świecie. Cały monodram zachowany jest w minimalistycznej konwencji. Scenografia przypomina celę, w której Heloiza spędziła swoje życie.

RM: Co w „Modlitwie Heloizy” było dla Ciebie najtrudniejsze?

KS: Heloizę trzeba zrozumieć. Należy znać jej historię, by móc odnaleźć się w jej sytuacji. Problemy z jakimi się zmagała były niezwykle trudne, jak na jej młody wiek. Podczas tego monodramu musiałam niezwykle się wyciszyć i zapomnieć o wszystkim, rozważając każde wypowiadane słowo.

RM: Jakie masz plany na przyszłość? Gdzie i kiedy można Cię będzie usłyszeć, zobaczyć?

KS: Staram się nie planować swojej przyszłości do końca, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Chciałabym dostać się na Akademię Teatralną i tam móc poszerzać swoją wiedzę, zarówno praktyczną, jak i teoretyczną. W chwili obecnej nie zamierzam  przerywać swojej działalności teatralnej i zaczynam naukę w Studiu Aktorskim, w Warszawie. Mam nadzieję, że za kilka lat będzie mnie można zobaczyć w jakimś teatrze, w którym zacznę pracę i będę mogła spełniać swoje marzenia.

RM: Na zakończenia naszej rozmowy chcielibyśmy Cię poprosić, Karolino, o krótkie przesłanie dla Czytelników „Rycerza Młodych”.

KS:  Myślę, że dobrym przesłaniem byłby cytat z mojego autorskiego monodramu „Bal”, autorstwa Adriana Szarego: „Życie to jest właśnie taki bal. Musimy na niego iść, nie mamy innego wyjścia. Sztuką jest się dobrze bawić i wyjść z niego zadowolonym”. Można go uzupełnić jeszcze tekstem Agnieszki Osieckiej, że „to życie to bal jest nad bale (…) drugi raz nie zaproszą nas wcale”. Mamy więc tylko jedno życie, które musimy wykorzystać, jak najlepiej, na rozwijanie swoich talentów i pasji. I tego życzę Wszystkim Czytelnikom „Rycerza Młodych”.

RM: My również życzymy Ci samych sukcesów i dziękujemy za rozmowę.

KS: Dziękuję ślicznie.