literacki blog Adriana Szarego

niedziela, 24 lutego 2013

Dekalog Młodego Poety



1. Nie pisz, bo wszyscy dookoła piszą!

Pisanie powinno wynikać z ”wewnętrznej” potrzeby piszącego. Nie należy pisać pod presją. Wydam książkę, bo mnóstwo osób już to przede mną zrobiło. W dobie coraz łatwiejszego dostępu do Internetu, większych możliwości druku, chociażby na domowy użytek, wielu ludzi próbuje swoich sił w tej dziedzinie twórczości. Generalnie nie ma w tym nic złego, ale  pojawia się złudne przekonanie, że napisanie dobrego tekstu nie stanowi żadnego problemu. Wszyscy dookoła piszą, publikują, więc i ja muszę spróbować. Myślę, że jednak nie tędy droga…

2. Więcej czytaj, mniej pisz!

Często słyszę, od młodych osób, podejmujących własne próby literackie, że nie będą czytać uznanych poetów, by nie wzorować się na ich stylu. Nic bardziej mylnego. Należy czytać. Radziłbym nawet więcej czytać niż pisać. Obcując z kanonem literackim, wzbogacamy swoje słownictwo, obserwujemy różne możliwości ujęcia interesującego nas tematu, zastosowane środki stylistyczne, a jednocześnie unikamy powielania pewnych wykorzystanych już zabiegów artystycznych, obecnych w literaturze.

3. Zaczynaj pisanie od wierszy wolnych!

Początki pisania zwykle kojarzą się z tekstami rymowanymi. Dopiero z czasem twórczość ta ewoluuje w kierunku wierszy wolnych. Z pewnego doświadczenia, dziś radziłbym początkującym autorom raczej odwrotną kolejność. Wiersze bezrymowe, nawet we wczesnej fazie ich tworzenia, są znacznie dojrzalsze niż pierwsze, naiwne rymowanki. Wbrew pozorom bardzo trudno napisać dobry, klasyczny, rymowany tekst, nie popadając w pułapkę ogranych metafor czy częstochowskich rymów.

4. Pisz mało!

Postulat ten należałoby traktować dosłownie. Jeśli pisanie przychodzi z zaskakującą łatwością to niekoniecznie dobry znak. Łatwo wówczas popaść w klasyczną grafomanię. Pamiętajmy, że nie wszystko, co udało się napisać, jest na tyle dobre, by pokazać to innym. W domu mamy przecież kosze. To pierwsza sprawa. Druga - im bardziej lapidarna forma, im mniej słów
i mniej ,,przegadany” wiersz, tym lepiej. Zatem piszmy mało!

5. Czytaj, kreśl, poprawiaj!

To trudna do zastosowania sugestia, ale praktykowana przez wielu poetów i polecana przez większość krytyków literackich. Po pewnym czasie wracać do wierszy, kreślić, poprawiać, udoskonalać. Często podczas tworzenia tekstu, jesteśmy zbyt emocjonalnie przywiązani do jego pierwotnej wersji. Warto więc odłożyć wiersz i wrócić do niego za kilka dni, by z pewnej perspektywy czasowej zastanowić się, co należałoby zmienić.

6.  Napisałeś – pokaż!

Napisany tekst dobrze jest pokazać komuś, kto wyda o nim obiektywny sąd. Zwłaszcza podczas pierwszych prób pisania, ważne jest, by posłuchać rad kogoś, kto pomoże nam w wartościowaniu naszych prób literackich. To może być polonista, rodzic, współmałżonek, przyjaciel, osoba pisząca, z większym od naszego doświadczeniem lub krytyk literacki. Takim osobom będzie znacznie łatwiej niż nam, wskazać mocne i słabsze strony tekstu.

7. Nie kopiuj!

Pisząc, staraj się nie wzorować na innych. W przeciwnym razie staniesz się epigonem, nie twórcą. Unikaj archaicznych poetyzmów i ogranych metafor. Pod żadnym pozorem nie spisuj też fraz innych autorów. To ma być twoje dzieło, a nie wspólna kompilacja. Chyba, że cytujesz. To co innego. Wtedy zaznacz wyraźnie, że prowadzisz dialog z jakimś tekstem kultury.


8. Staraj się pisać w sposób uniwersalny!

Chociaż poezja jest sposobem na wyrażenie twoich emocji, staraj się nie pisać tylko o sobie, bo wówczas czytelnik nie znajdzie w tekście nic ciekawego dla siebie. Unikaj więc raczej zaimków: ,,mój”, ,,mnie”, ,,moje”, a wtedy wiersz nabierze bardziej uniwersalnego charakteru.

9. Pamiętaj o wersyfikacji!

Podczas pisania pamiętaj o czytelniku. Wielokrotnie czytaj tekst, zwracając uwagę także na jego warstwę brzmieniową. Forma w poezji jest bowiem rzeczą niezwykle ważną. Niejednokrotnie ważniejszą niż sama treść. Staraj się więc o równomierne rozłożenie sylab i akcentów w wersach, nawet w przypadku tekstów bezrymowych. Jeśli wyrównasz liczbę sylab w wersie, tekst będzie czytało się znacznie płynniej.

10. Napisałeś – zaprezentuj!

Skoro już miałeś potrzebę artystycznego spełnienia się i napisałeś tekst, naniosłeś wszystkie konieczne poprawki i w opinii twoich najbliższych udało ci się stworzyć małe dzieło sztuki – nie chowaj go do szuflady. Spróbuj opublikować swój tekst na jakimś literackim portalu, wziąć udział w konkursie, przyjdź z nim na warsztaty literackie.
Nie zrażaj się za bardzo krytyką. Początki zawsze bywają trudne. W gruncie rzeczy chodzi przecież o to, by dobrze się bawić słowem. Zatem miłej zabawy!


                                                portal e-tekst.pl


niedziela, 17 lutego 2013

Kot, jaki jest każdy widzi



Parafrazując jedno z haseł, pierwszej polskiej encyklopedii, autorstwa Benedykta Chmielowskiego, proponuję przyjrzeć się funkcjonowaniu naszych pupili w języku, literaturze i kulturze.


Słowniki etymologiczne datują wyraz kot, na gruncie języka polskiego, od około XV wieku. Najprawdopodobniej zapożyczony został na przełomie I i II tysiąclecia z łaciny, w formie cattus, w znaczeniu `kot, kocur` i przejęty do innych języków indoeuropejskich.
Słowniki języka polskiego definiują kota, jako: `zwierzę domowe z rodziny ssaków drapieżnych, powszechnie hodowane na świecie`. Leksykografowie bardzo często odwołują się także do cech anatomicznych: `nieduże zwierzę o miękkiej sierści, długich wąsach i łapkach zakończonych pazurkami, charakteryzuje się smukłym, giętkim ciałem, okrągłą głową z krótkim pyskiem oraz długim ogonem `.


Autorzy haseł zwracają też uwagę na rolę tych zwierząt: `niektórzy trzymają je w domach, aby tępiły myszy albo dla przyjemności`. Wyraźnie odróżniane są też koty domowe od tych żyjących w stanie dzikim: `zwierzęta drapieżne o smukłym, giętkim ciele, okrągłej głowie z szerokim, wąsatym pyskiem, miękkiej sierści i długim ogonie; do kotów należą, m.in.: lew, tygrys, ryś, puma, a także koty domowe`.


Ciekawe eksplikacje przynoszą definicje z języka potocznego. Na przykład kłęby kurzu zbierające się na podłodze także nazywamy kotami albo myśliwi, mówią koty na zające. Podobnie żołnierze starsi stażem nazywają kotami żołnierzy najmłodszego rocznika. Inne interesujące hasła to kot, jako `błam futrzany ze skór kocich lub zajęczych` oraz `mała czteroramienna kotwica` i `belka przymocowana do burty okrętu, używana przy wciąganiu kotwicy na pokład` .


Wśród całej serii wyrazów derywowanych , od interesującego nas leksemu, znajdujemy w języku zarówno te nacechowane pejoratywnie, jak zgrubienia, typu: kocur, kocisko, jak też i te ewokujące sympatię - deminutywy, np.: kotek, koteczek, kiciuś. Warto zwrócić uwagę, że tych ostatnich określeń, używamy także przenośnie, zwłaszcza w formie wołacza, jako pieszczotliwych zwrotów, w odniesieniu do osób obu płci, w znaczeniu: kochanie, kochasiu. Podobną funkcję pełni słowo: kociak, rozumiane potocznie, jako młoda, ładna dziewczyna o kokieteryjnym wyglądzie i zachowaniu.


Wymieniliśmy, do tej pory, derywaty rzeczownikowe, wśród których warty wspomnienia jest jeszcze leksem kociarnia, na określenie miejsca, gdzie hoduje się koty lub gdzie żyje wiele kotów. Należy jednak zauważyć, że od kota, pochodzą też wyrazy, w formie przymiotnikowej, jak na przykład: koci, w znaczeniu, dotyczący kota, taki jak u kota. W tym zakresie język polski posiada mnóstwo utrwalonych określeń. Oto niektóre z nich: koci krok, ogon; kocie oczy; kocia rodzina (tu kolejna seria derywatów: kocica – samica kota i kocię / kociątko – młode kota) czy kocia zwinność.


Ciekawą grupę stanowią zwroty, które na stałe weszły już do kolokwialnej leksyki naszego języka, na przykład: kocie języki, łapki `kruche ciastka albo czekoladki, płaskie, o wydłużonym kształcie`; kocie łby `bruk z kamienia polnego`; kocie oczy `czerwone płytki ze szkła lub tworzywa sztucznego, dające odblask od przednich świateł nadjeżdżających pojazdów; umieszczane na przeszkodzie sygnalizują w ten sposób miejsce, które trzeba ominąć; sygnalizatory odblaskowe` lub `kamień półszlachetny`; kocie pazurki `ostre`; czy wreszcie kocia muzyka `ogłuszający hałas, gwizdanie, hałaśliwa, niemelodyjna muzyka, urządzana zwykle dla dokuczenia komuś` i kocia mama `żartobliwie o dziewczynie lub kobiecie bardzo lubiącej koty i hodującej je`.


W słownikach znajdziemy ponadto bezokolicznikową formę kocić się, w odniesieniu do samicy kota, wydającej na świat potomstwo. Niezbyt licznych przykładów dostarcza nam krąg wyrazów bliskoznacznych i przeciwstawnych . W przypadku kota mamy do czynienia bardziej z relacją hiperonimiczną, gdy w znaczeniu synonimicznym nazywamy go zwierzęciem. To raczej leksem kot pełni funkcję pejoratywnego synonimu na określenie poborowego, rekruta, czy czasem szerzej nowicjusza w jakiejś dziedzinie (por. kocenie) o czym już zresztą wspominaliśmy. Co się zaś tyczy relacji antonimicznej kot potocznie przeciwstawiany jest psu, na zasadzie antagonizmów, silnie utrwalonych we frazeologii, do której warto przejść już teraz, a która przynosi nam znacznie ciekawszy zasób skonwencjonalizowanych połączeń wyrazowych.


Otóż słowniki frazeologiczne języka polskiego oferują nam następujące ,,kocie” określenia. Pierwszą grupę stanowią, podobnie jak w definicjach słowników ogólnych, cechy biologiczne, a więc kot: biały, bury, czarny, rudy; rasy i rodzaje kotów: angorski, perski, syjamski; domowy i dziki `żyjący w stanie dzikim` oraz bezdomny, bezpański, rasowy. Następnie brane są pod uwagę właściwości charakterystyczne dla zachowania tego zwierzęcia: kot: miauczy, mruczy, parska, wrzeszczy, łasi się, jeży, drapie, łowi myszy, pije mleko, a wreszcie jego usposobienie. Istnieje frazeologizm: fałszywy jak kot, który presuponuje jedną z cech konotacyjnych kota, oczywiście z punktu widzenia człowieka, jako podmiotu wartościującego. Mówimy też: oczy się komuś świecą, jak u kota; żyć jak pies z kotem `nienawidzić się wzajemnie`; bawić się w kotka i myszkę `drażnić się z kimś, wyzyskując swoją przewagę, prowadzić w stosunku do kogoś zwodniczą grę`; patrzeć na coś jak kot na szperkę `pożądliwie`; pogonić/popędzić komuś kota `zmusić kogoś do ucieczki, wypędzić kogoś skądś` i w ten sposób przenosimy do językowego obrazu pojęcia kot, pewne właściwości, związane z jego wyglądem czy zachowaniem.


Inne utrwalone w potocznym języku połączenia wyrazowe to: tyle co kot napłakał `bardzo mało`; latać/biegać jak kot z pęcherzem `biegać bez określonego celu`; drzeć z kimś koty `być z kimś w niezgodzie, kłócić się, nienawidzić się wzajemnie`; kupować kota w worku `kupować coś bez obejrzenia, bez sprawdzenia`; odwracać/wykręcać/wywracać kota ogonem `przedstawić sprawę w sposób wykrętny, fałszywy`; czy mieć kota `być niespełna rozumu`; dostawać kota `jeśli sądzimy, że można od czegoś oszaleć` oraz żyć na kocią łapę ` żyć z kimś w stosunkach małżeńskich bez ślubu`.


Specyficznym rodzajem frazeologizmów są przysłowia. Proponuję zwrócić uwagę na te, z kotami w roli głównej, które także odzwierciedlają zachowania charakterystyczne dla naszych pupili. Oto niektóre z nich: Pierwsze koty za płoty `pierwsze próby mogą się skończyć niepomyślnie`; Kot zawsze pada na cztery łapy; Myszy harcują, kiedy kota nie czują; W nocy wszystkie koty szare (bure); Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota sadło (spyrka); Kot się myje – będą goście; Głaszcz ty kotu skórę, a on ogon w górę; Kot niełowny – chłop niemowny - często głodny; Im kot starszy, tym ogon twardszy .


Na koniec przyjrzyjmy się pokrótce funkcjonowaniu kotów w kulturze i literaturze, zwłaszcza tej interesującej nas najbardziej, czyli dziecięcej. Już od czasów wczesnego dzieciństwa słuchamy przecież licznych bajek i kołysanek o kotach. Rodzice śpiewają nam do snu: „A a a kotki dwa, szare, bure obydwa”, bawią się z nami w „Koci – koci łapci” i „Uciekaj myszko do dziury”, zachęcają nas do słuchania opowieści, słowami: „Chodź, powiem Ci bajkę, jak kot palił fajkę…” i potem rzeczywiście czytają nam o „Kotku, który był chory i leżał w łóżeczku” Stanisława Jachowicza, o „Kocie w butach” Charlesa Perraulta oraz o kocie z Cheshire, który ciągle znika i pojawia się – bohaterze książki „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Kiedy jesteśmy już trochę starsi śledziliśmy z zachwytem: „Przygody kota Filomena” i serial „Siedem życzeń” z kotem Rademenesem w roli głównej, a pisać i czytać uczymy się na klasycznym zdaniu ze szkolnego elementarza – „Ala ma kota”, które notabene posłużyło Brzechwie do skonstruowania niezwykłej nazwy krainy geograficznej w „Podróżach Pana Kleksa” – Alamakota. Któż z nas nie pamięta piosenki z „Zemsty” Aleksandra Fredry: „Kot, kot, pani matko…”, albo kota Behemota z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa. Być może niektórzy sięgnęli, z czasem także po bajki o kotach Ezopa, Kryłowa, a może nawet do utworu Ernesta Theodora Amadeusa Hoffmanna „Kota Mruczysława poglądy na życie”. Z pewnością wielu oglądało fantastyczny musical „Koty”, a obecnie wybierze się do kina na „Prawdziwą historię kota w butach”.


Zapewne większość z nas ma też swego ulubionego kociego przyjaciela, podobnie jak Balzak, Hugo, Baudelaire, którzy na początku XIX stulecia publikowali o nich opowiadania. Nie zapominajmy, że święto naszych pupili obchodzone jest 17 lutego, bo jak pisała polska noblistka – ,,tego nie robi się kotu”. Od momentu udomowienia kot stał się bohaterem licznych baśni i mitów. W starożytnym Egipcie był zwierzęciem świętym, utożsamianym z boginią Bastet. Również Germanie kojarzyli go ze swoją boginią płodności Freją, która jeździła powozem zaprzężonym w te zwierzęta. W średniowiecznej Europie koty były tępione jako zwierzęta kojarzone z czarownicami, a ślad tych wierzeń pozostał do dzisiaj w powiedzeniu o pechu przynoszonym przez czarnego kota. Również w Japonii uważano je za wcielenie demonów. O wiele lepiej natomiast traktowano w kulturze islamu. Nawet prorok Mahomet miał kota o imieniu Muezza. Również w świątyniach buddyjskich (np. w Birmie) niekiedy hodowano te zwierzęta .


We współczesnej kulturze zachodniej kot to uosobienie niezależności i tajemniczości. Dlatego też to moje krótkie studium, poświęcone kotom w języku, literaturze i kulturze, nie odkryło z pewnością do końca kocich tajemnic i sprawek, bo koty chadzają zawsze swoimi ścieżkami i w tym jest pies (!) pogrzebany…



Guliwer” 3/2009.

czwartek, 14 lutego 2013

Miłość



Miłość  niejedno ma imię. Jeśli nie jedno, więc wiele. Zastanówmy się zatem, jakie są te imiona?

Prasłowiańska forma *milost` oznaczała tyle, co serdeczny, życzliwy stosunek do kogoś lub czegoś, a także łaskę, łaskawość, upodobanie w kimś lub w czymś, współczucie i litość.  Słowniki etymologiczne datują słowo miłość na gruncie języka polskiego od XIV wieku. Używało się go wówczas na określenie umiłowania, kochania kogoś lub czegoś, jak również namiętnego uczucia do osoby płci przeciwnej. W dobie staropolskiej wyraz ten przybierał także formę miłosierdzie i dawał początek utworzonej od niego rodzinie wyrazów bliskoznacznych typu: miłościwy, a nawet mość i jegomość.
           Nieco inaczej przedstawia się to w leksykonach współczesnej polszczyzny.  Ich autorzy,  podając definicje interesującego nas słowa, zwracają uwagę na różne jego sensy. Przede wszystkim tłumaczą miłość, jako uczucie, które mamy dla kogoś, kogo kochamy lub darzymy głębokim przywiązaniem i szacunkiem,  np. miłość Abrahama do Izaaka. To pierwsze imię miłości. Jednak miłość to także leksem na oznaczenie osoby darzonej uczuciem  lub obiektu tego uczucia. Mówimy przecież czasem: największą miłością babci jest jej wnuczek albo: moją prawdziwą miłością jest Radom.
Na kolejne imię miłości, powinniśmy  zwrócić szczególną uwagę. Mam tutaj na myśli miłość do Boga, rozumianą, jako: silną więź emocjonalną z Nim i głębokie uczucie szacunku, wynikające z przekonania, że stanowi On w naszym życiu najwyższą wartość. Podobnie rzecz ma się z miłością do ojczyzny czy przyrody, w takich użyciach jak: matka uczyła mnie miłości do Boga i przyrody lub: dużo naczytałem się o miłości do własnego narodu...
Istnieje też miłość do jakiejś rzeczy lub jakiegoś zajęcia, czyli głębokie przywiązanie do nich i przyjemność, jaką w nich znajdujemy: z miłości do pracy w szkole, zrezygnowałem z kariery naukowej. W tym sensie miłość to także ta rzecz lub zajęcie, które lubimy: odkąd pamiętam twoją miłością była piłka nożna.
I wreszcie dwa ostatnie imiona miłości, w hierarchii wartości stojące nieco niżej. Mam tu na myśli miłość jako fizyczne obcowanie dwojga ludzi i miłość własną wygórowaną ambicję i nadmierne poczucie własnej wartości.
             Warto też wspomnieć, że od słowa miłość pochodzą następujące derywaty: rzeczownik miłośnik, czyli ten, kto bardzo coś lubi, np.: miłośnik sztuki, czasownik miłować  przestarzała forma leksemu kochać i przymiotnik miły robiący dobre wrażenie i sprawiający przyjemność. Synonimem miłości jest: kochanie, namiętność, romans, zamiłowanie i hobby.  Antonimem zaś – nienawiść.
           Na zakończenie tych językowych rozważań na temat miłości, proponuję przyjrzeć się konkretnym użyciom, analizowanego słowa. Pomocna nam będzie, bogata w tym zakresie frazeologia polska. Miłość w języku polskim ma ogromną ilość określeń. Może być: czuła, dozgonna, głęboka, gorąca, obopólna, szczera, serdeczna, bezgraniczna, wielka, wzajemna, bezinteresowna, czysta, ogromna, nieskończona, piękna, wieczna, odwzajemniona, spełniona, płomienna, prawdziwa, romantyczna, szalona, wolna, szczęśliwa, ale też: zawiedziona, nieudana, interesowna, obłudna, niespełniona, nieodwzajemniona i nieszczęśliwa.
Ponadto podkreślamy w języku fakt, iż istnieją różne rodzaje miłości: duchowa, idealna, platoniczna, boża, ludzka, zmysłowa, macierzyńska, matczyna, ojcowska, synowska, braterska, siostrzana czy chrześcijańska.
Językowo sygnalizujemy również kilka jej etapów: młodzieńcza, pierwsza, dawna, nowa, stara, dojrzała i ostatnia.
Miłości można: potrzebować, pragnąć jej, szukać, czuć ją, przeżywać, darzyć nią kogoś, okazywać komuś, wyrażać, wyznawać, a nawet umrzeć z miłości.
Istnieje pewien rodzaj zaklęcia: Na miłość boską, przysłowie: Stara miłość nie rdzewieje i powiedzenie wywiedzione z piosenki: Miłość ci wszystko wybaczy. Mówi się też, że sam Bóg jest Miłością.
           Co z tekstowymi poświadczeniami miłości? Na jej temat powstało mnóstwo utworów literackich, prac plastycznych, a chyba jeszcze więcej filmów, piosenek i aforyzmów. Nie sposób przywołać tu wszystkich tych tekstów kultury. Odwołam się jedynie do kluczowego – moim zdaniem - w tej kwestii dzieła świętego Pawła. Mam na myśli „Hymn o miłości”. Oto interesujący nas fragment:

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą:
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego,
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą (...)



W nawiązaniu do słów piosenki Marka Grechuty – napiszę – że Takiej miłości, więc nam życzę... Skoro zaś przeszliśmy do piosenek, felieton ten zakończę fragmentem tekstu, najbardziej chyba ostatnio znanej piosenki o miłości z popularnego, polskiego serialu telewizyjnego:

M jak miłość, wiele imion ma...


          Mam nadzieję, że moje refleksje nad słowem  miłość, uświadomiły Wam Drodzy Czytelnicy, że rzeczywiście miłość niejedno ma imię. Imiona moich miłości to: Bóg, Rodzina, Magdalena, Radom, Nauka, Poezja... A jakie są imiona Twoich Miłości?



                                          
                                    "Pierwodruki i przedruki", Radom 2010.



wtorek, 12 lutego 2013

Nadzieja




Rozpoczynam ów tekst z nadzieją (spodziewając się), że nie zawiodę Waszej nadzieiW nadziei (przewidując), że zostanie opublikowany,  przygotowałem tekst  o różnych użyciach wyrazu nadzieja. Jest nadzieja (można przypuszczać), że będzie przydatny  w codziennej komunikacji językowej.
           Mam nadzieję (liczę), iż wiecie, że nadzieja, jako oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego,  której synonimami są  ufność i otucha, a antonimem  – zwątpienie, pojawia się w słownikach etymologicznych od wieku XIV. W dobie staropolskiej forma „mieć nadzieję” miała – śmieszące dziś nieco – brzmienie: „nadziać się”. Dawałoby ono jednak pewną sugestię, co do pochodzenia tegoż leksemu.

          Określenia, jakie przypisują mu słowniki, można porównać do tych odnoszących się do człowieka – czy ściślej rzecz ujmując – kobiety i to zarówno, jeśli chodzi o te pozytywne, jak i negatywne cechy. Oto bowiem nadzieja może być z jednej strony: piękna, wątła, cicha, jedna, jedyna, ale także: mała, słaba, fałszywa, głupia, naiwna, próżna, nieśmiała, skryta i ostatnia. Podlega ona nawet tym samym procesom, którym poddaje się w języku osobę płci żeńskiej. Może się rodzić, być, nie być, budzić, żywić, można ją: wiązać, nieść, pokładać, a nawet pogrzebać.

Towarzyszy jej symbolika: ognia, wody i wiatru. Mamy przecież: błysk, iskrę, promyk, światło i światełko nadziei, która może nam przyświecać, ale często też mówimy o źródle, przypływie nadziei, czy o rozwianych nadziejach. Pozwolę sobie także zwrócić  uwagę na krąg połączeń wyrazowych nadziei z czasownikami, kojarzącymi się z sytuacją związku z partnerką. Mam tu na myśli zwroty typu: łudzić, rozbudzać, wyrazić, dawać, odbierać, porzucić, utracić i pożegnać się z nią.
           Zanim się pożegnamy z nadzieją, czy raczej z tekstem, co do którego mam wielkie nadzieje – na koniec chciałbym zwrócić uwagę na kilka znanych użyć tego wyrazu w tekstach takich jak przysłowia, wiersze czy piosenki. Któż z nas nie zna bowiem przysłowia, mówiącego, że „Nadzieja jest matką głupich”? Słowacki pisał jednak w swym wierszu: „Niech żywi nie tracą nadziei”, a Konopnicka „wierzyła wbrew nadziei”. Zatem: „Bartoszu, Bartoszu, oj, nie traćwa nadziei...”i jak śpiewał Marek Grechuta: „Żyj tą nadzieją, co mieli Kolumb albo Bach...”, a na pewno się ziści

"Pierwodruki i przedruki", Radom 2010.





niedziela, 10 lutego 2013

Wiara



Adam Mickiewicz w balladzie ,,Romantyczność” napisał: ,,czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko…”  Przeto pragnę w dobrej wierze
(w przekonaniu o słuszności swego postępowania) zwrócić się do wiary (grupy ludzi zżytych ze sobą) i nie tyle starej wiary (dawnych towarzyszy), a raczej całkiem młodej. Wierzę, że tchnę wiarę (wleję otuchę) w ich serca i dodam im wiary (odwagi). Zatem do dzieła - dalej, wiara ! (rozpocznę dawną komendą wojskową)

Czy dacie wiarę (uwierzycie), że wyraz wiara datowany jest w słownikach etymologicznych od XIV wieku, a w epoce staropolskiej przyjmował też formę „wiera”? Notabene Wiera jest rosyjskim imieniem. Nie do wiary ! (zaskakujące). Powtarzam to tak trochę na wiarę (bez dowodu). Nie żyłem bowiem w tamtych czasach ani w wierze małżeńskiej, ani na wiarę (bez ślubu), ale dane słownikowe budzą moją wiarę (zaufanie). Pozostaje mi więc wierzyć bezgranicznie, bezkrytycznie, bezwzględnie. Pokładam wiarę (ufam), że na Waszą wiarę też zasługuję, to znaczy, że w swoim tekście jestem wiarygodny, czyli po prostu godny wiary (zaufania) i nie odsądzicie mnie od czci i wiary (nie przypiszecie mi samych ujemnych cech; nie będziecie wyrażać się o mnie źle). Wierzę w człowieka i chociaż mówią na mnie czasem chłop z wiary (porządny, zuch) to często nie dotrzymuję wiary ( o ja niewierny!). Jestem człowiekiem małej wiary (nie mającym nadziei) i bywam bez czci i wiary (bez skrupułów, bez sumienia). Nigdy jednak nie działam w złej wierze (świadomie komuś szkodząc!)
            Słowniki języka polskiego definiują wiarę jako określoną religię lub wyznanie. Istnieją jej różne rodzaje: wiara oświeconawiedza tajemna, dostępna tylko wybranym (tzw. gnoza); w Boga - Stwórcę, nie wpływającego na losy świata (tzw. deizm); w Boga transcendentnego (tzw. teizm); w duchy i możliwość porozumiewania się z nimi (tzw. spirytyzm) czy w los i przeznaczenie (fatalizm). Poza tym wierzyć można w kogoś lub coś. W niniejszym tekście interesuje mnie wiara w tym pierwszym ujęciu. Można ją wyznawać, głosić, nawracać na nią, przyjąć lub od niej odstąpić. Jest ona synonimem religijności w opozycji do bezbożności, która jest antonimem wiary.
           Dla ludzi wierzących, czyli apostołów wiary, wyznających główne prawdy wiary, wierzących w dogmat wiary, głoszony w aktach wiary jest to wartość deklarowana i uznawana. Mamy jednak świadomość, że z tym wyznawaniem wiary bywa różnie. Trochę tak, jak głosił w swym przysłowiu Aleksander Pietrow: Dopiero wierzymy, kiedy cierpimy.
           Ponadto słowniki definiują wiarę jako przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe, że coś się spełni lub że istnieją istoty i zjawiska nadprzyrodzone. Potwierdza to przysłowie:  Sen mara, Bóg wiara. Synonimami tak pojętej wiary są: ufność, nadzieja, przeświadczenie i przypuszczenie - antonimami zaś: zwątpienie i sceptycyzm.
          Potocznie wiara rozumiana jest jako grupa ludzi zżytych ze sobą (żołnierska, harcerska etc). Takie znaczenie spotykamy w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza:

Na dziedzińcu zamku już stali parami
Oficery z damami, wiara z wieśniaczkami.

czy w utworze Marii Konopnickiej „Na jagody”:

A od głównej gdzieś kwatery adiutanty złotem świecą,
Na motylich skrzydłach lecą,
Aż im z czubów idzie para
- Lewo w tył, i – naprzód, wiara !


         Dawniej wiara była też synonimem wierności komuś lub czemuś, zwłaszcza w stosunku do osoby kochanej, także danego jej słowa:

[Telimena do Tadeusza]:

Jesteś mężczyzną, znam Waszą niecnotę
Wiem, że jak inni, tak ty mógłbyś wiarę złamać,
Lecz nie wiedziałam, że tak podle umiesz kłamać.

(A. Mickiewicz, Pan Tadeusz).


          Zawierzam (z ufnością oddaję pod opiekę) Was Drodzy Czytelnicy Panu Bogu, powierzając (oddając) Wam niniejszy artykuł, byście zastanowili się czym dla Was jest wiara. Nie minęła ona przecież wraz z epoką, wspominanego Mickiewicza, czy  przeżywanym Rokiem Wiary, lecz jest wartością uniwersalną. Jak bowiem pisze św. Paweł w „Hymnie o miłości”:

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
Z nich zaś największa jest miłość.


         Życzę Wam byście zaprzysięgali swym ukochanym wiarę, a potem żyli w dozgonnej, małżeńskiej wierze i nigdy jej nie łamali ! Nigdy też nie bądźcie posiadaczami w złej wierze (nie wiedząc, że przysługuje wam prawo posiadania czegoś). Swojej zaś wiary chrześcijańskiej brońcie, nauczajcie, głoście ją, nie odbierając jej nikomu, a nade wszystko opierając się na wierze realizujcie wezwanie Ojca Świętego Benedykta XVI i ,,Trwajcie mocni w wierze!”


"Pierwodruki i przedruki", Radom 2010.