literacki blog Adriana Szarego

sobota, 7 lipca 2018

Dziennik alpinisty


          W liceum często wyjeżdżałem na wycieczki klasowe w góry: Tatry, Bieszczady, Pieniny. W 1999 roku przywiozłem z Zakopanego wiersz „Dziennik alpinisty”, który rok później ukazał się w antologii współczesnej poezji polskiej – „Dojrzewanie w miłości”, a potem przedrukowany został w mojej pierwszej książce poetyckiej.


Bieszczady 2000 rok

Dziennik alpinisty

Na balkonowym szkle schroniska z roztrzepotanym górskim świtem
wschodzące słońce ogniem błyska sunąc jak ptak po błękicie
Trzeszczące głazy pod stopami bezkresnych lasów sznur
głęboka przepaść przed oczami a ponad głową fale chmur
I w piersiach dech zapiera aż zimny pot na czole
gdy silna ręka przyjaciela chwyta niewiele
A potem z zielności drzew zdobywam jeszcze jedną ścianę
zagłuszam głośny ptaków śpiew krzyku wołaniem
Serce napełniam tym co było z sterty kamieni sunę w dół
coś w mojej duszy się wyryło nieludzki ból
A potem bliżej ziemi niknie lęk i obawy
zebrałem kęs czerstwego chleba i łyk gorący sławy
Promieniem światła nurzam ciało i czuję ból i czuję radość
jakby coś w oczach zabolało to chwilą życie się zachwiało

         
       Zamieszczone przy wierszu zdjęcie powstało w Bieszczadach, w 2000 roku. Zrobił mi je jeden z kolegów. Z tamtej wycieczki przywiozłem wiersz „Jesteś”, dostępny na blogu tutaj. Ale to historia na całkiem inną opowieść.