literacki blog Adriana Szarego

wtorek, 15 sierpnia 2017

Blogowanie

To już czterysta wpisów na moim literackim blogu. Nowy, krótki post, poświęcony będzie zatem właśnie blogowaniu.
O blogu, warsztatach literacko – teatralnych, „Majce” i o tym, że szczęśliwa miłość nie ma tradycji w literaturze, rozmawiałem niedawno z Małgorzatą Pawlak, na antenie „Radia Radom”, w programie „Blogosfera”. Materiał dostępny tutaj.


Rys. Olga Stodulska


W wakacje wziąłem również udział w „Rozmowie kwalifikacyjnej”. Na stanowisko poety rekrutowała mnie Roksana Chalabry, z którą także rozmawiałem o pisaniu poezji, warsztatach i o moim literackim blogu. Całość do obejrzenia na portalu „Co za dzień” tutaj.
Zanim jednak zacznie się nowy rok szkolny, kolejna edycja arkowych zajęć artystycznych i pojawią się tutaj następne wpisy, cieszmy się jeszcze ostatnimi tygodniami wakacji.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Majka i przyjaciele

* * *

Dość monotonny okres przerwała ważna dla mnie majowa uroczystość. I nie chodzi o moje urodziny, choć te także obchodzę w maju. W ogóle w maju jest w kalendarzu kilka ciekawych świąt: Święto Pracy, Uchwalenia Konstytucji i Dzień Mamy.  Te dwa pierwsze są dla mnie niezrozumiałe. To ostatnie bardzo lubię. Zawsze robimy z Nadią laurkę dla mamy. Dla taty, na Dzień Taty też, ale to święto wypada w czerwcu, nie w maju.
Ale teraz mam na myśli Pierwszą Komunię Świętą. Spróbujcie to sobie wyobrazić. Idę ubrana w piękną, białą sukienkę jak księżniczka Elsa z „Krainy Lodu”, czy coś w tym stylu, przez pięknie udekorowany kościół, a dookoła moja rodzina i przyjaciele, też pięknie ubrani, odświętni. Jacyś tacy inni.
Nie pierwszy raz jestem w kościele. Chodzimy często z rodzicami, z babcią Alą, dziadziem Stasiem. Ale dziś jest inaczej. Piękniej. Więc idę środkiem kościoła. Widzę uśmiechniętą mamę, tatę, Nadię, babcię Alę, babcię Wandę, dziadka Stasia, dziadka Sławka, chrzestną ciocię Izę, chrzestnego wujka Emila, ciocię Karolę, Andżelikę, Roksanę, Nikolę, Igorka, Filipa, Kacperka, a nawet ciocię Zuzię z wujkiem Boczkiem.
Rys. Olga Stodulska

Są też moje koleżanki i koledzy z klasy. Równie odświętnie ubrani. Staś youtuber, Basia, która własnoręcznie robi ładne zakładki do książek, Pola, która chodzi na teatr do „Bajkowego kuferka” i Lena, uczęszczająca na balet.
Ja też chodzę, ale na tańce. To moja pasja. Chciałabym w przyszłości zostać tancerką. Jak ciocia Marysia. Dalej Wiktor i Oliwier, którzy kiedyś zapewne zostaną piłkarzami. Dziś stoją spokojnie w czarnych, eleganckich garniturach. Jest jeszcze Igor, który będzie uczonym. Wiecznie chodzi po szkole z książkami pod pachą. Bardzo dużo czyta. No i Zosia, i Małgosia, i Olga, która sama sobie ilustruje czytane książki, i Mikołaj, Michał, Maks, którzy występują z tatą w szantowej grupie „Kliper”, i pan Skrzyp, składający książki, i pan Robert z wydawnictwa, i Ilonka, i Alicja, i...
Teraz dopiero doceniam wartość rodziny, przyjaciół i bliskich. Tak nasi bliscy są najważniejsi.

(Fragment książki Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik, Radom 2017)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Alfabet żeglarza

A – niebieski atłas nieba. B to srebrny brokat gwiazd. C jak chmura, co powiewa, jak chorągiew. Pod nią świat. Wielki jacht.  
D - dom, który jest daleko, E – cień Elizejskich Pól, F – fregata, która czeka,
G – gejtawy. H – halsuj! Halsuj znów!
I jeszcze K jak kabestan, L jak liny, Ł jak łódź. Lądowym szczurem być przestań. Wypłyń, bracie, wszystko rzuć! Przestań truć!


fragment plakatu zaprojektowanego przez Mikołaja Czestera Ganabisińskiego
dla projektu "Męski rejs" R. Błędowskiego i A. Szarego

M – morze, N – nawigacja, O jak odpływamy wkrótce. P - przyjaciel, praca, pasja. R jak rejs na świata kutrze.
S to statek, szekla, sztag. Wielki sztorm. A niech to szlag! T - tajfuny, takielunek, top, tornado, dobry trunek. Na frasunek.
U – usterki, W jak wanta, Z to zakończona szanta. I co dnia. Znów od A.    

sobota, 5 sierpnia 2017

Majka i pierwszy występ

* * *

         Dziś znów ze szkoły odebrała mnie ciocia Karolina (…) Czasami chodzę na jej występy. Jestem z niej wtedy bardzo dumna. Wszyscy na nią patrzą, podziwiają, a ja wiem, że to moja ukochana ciocia. Chciałabym kiedyś grać na scenie jak ona. Być wielką, znaną aktorką.
Pamiętam jak kiedyś, byłam wtedy młodsza, miałam pięć, może sześć lat, ciocia zaproponowała mi wspólny występ na scenie. Byłam bardzo szczęśliwa.
- Za dwa tygodnie wystąpisz razem ze mną, Maja – powiedziała poważnie.
- A dwa tygodnie, dużo to jest? – spytałam trochę przestraszona, bo jeszcze wtedy nie umiałam odliczać czasu i nie znałam się na zegarku.
Dziś już wiem, że dwa tygodnie to wcale nie tak dużo, zwłaszcza kiedy trzeba nauczyć się fragmentu tekstu na pamięć, a w dodatku tekst wcale się nie rymuje.
- To jest impreza, zatytułowana „Imieniny Karoliny”. Jestem na nią zaproszona, jako jedna z nosicielek tego imienia i zaproponowałam organizatorom, że wezmę też ciebie. Przeczytasz fragment powieści Marii Kruger – „Karolcia”.
- Imieniny? A co to są imieniny? – zapytałam zdziwiona, bo wtedy nie wiedziałam. O urodzinach słyszałam, ale o imieninach nie.
- To takie święto twojego imienia. Wszyscy składają ci życzenia, są dla ciebie mili i wręczają ci dużo prezentów – wytłumaczyła ciocia Karolcia.
         - O, to dlaczego ja nie mam imienin? – spytałam zdziwiona.
        - Bo… bo jesteś jeszcze za mała. Tylko dorośli obchodzą imieniny. Gdy będziesz dorosła, będziesz miała swoje imieniny – tłumaczyła ciocia.


Rys. Olga Stodulska


           I potem rzeczywiście recytowałam na scenie fragmenty powieści „Karolcia”. Te o głównej bohaterce, małej dziewczynce. Takiej małej jak ja, która miała na imię nie Maja, a właśnie Karolcia. I miała taki mały, niebieski koralik, który spełniał jej wszystkie życzenia. Super byłoby mieć taki koralik – myślałam wtedy w duchu.
        Wszyscy byli ze mnie bardzo dumni. I mama, i tata, i babcia Ala, i dziadek Stasio, i babcia Wanda, i dziadek Sławek. I ciocia Karolcia, oczywiście.
Po występie przytuliła mnie do siebie bardzo mocno. Byłam zestresowana, ale wzruszona i szczęśliwa. Myślę, że nawet Nadii się podobało, choć niewiele z tego rozumiała, ale biła brawo i co chwila wołała „Ma-ja, Ma-ja”, co wywoływało burze śmiechu na sali. Dostałam potem w szkole od swojej pani dyplom „dla klasowej aktorki” (...)

(Fragment książki Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik, Radom 2017)

wtorek, 1 sierpnia 2017

Oko

Oko. Na pierwszy rzut oka. Wpadłaś mi w oko. A ja wpadłem ci w ręce. Moje oko w twojej dłoni. Nic nie widzę poza tobą. Jesteś moim oczkiem w głowie. Nie spuszczam cię z oczu. Oko Opatrzności. Oko, które płacze. Morskie Oko. Świeczki w oczach. Oko.

Rys. Olga Stodulska


Oko. Kocie oczy. Oczy, które malujesz. Oko - tatuaż na twoich plecach. To jak bardzo jesteś niedostępna. Jak mydlisz mi oczy. Bez zmrużenia okiem. Mam klapki na oczach. Ty masz mnie na oku. Muszę mieć oczy i uszy otwarte. Oko za oko. Widać gołym okiem. Oko.


Kościelisko 25-27 lipca 2017r.