literacki blog Adriana Szarego

sobota, 30 grudnia 2017

Rzut oka na mijający rok

          To setny wpis na moim literackim blogu, w tym roku. Niechaj więc będzie próbą bilansu kończącego się 2017. Rozpoczęło go wydanie trzech moich książek: powieści dla dzieci „Majka i zagubiony Antek”, datowanej co prawda jeszcze na 2016 rok, tomiku „Dekontaminacja” oraz ósmej antologii „Maski”. Wszystkie publikacje promowane były pod koniec stycznia w radomskiej „Łaźni”, ze świetnym prowadzeniem Wojtka Szymańskiego.
           Wiosna upłynęła mi pod znakiem audiobooka. Pomysłodawcą płyty był Mikołaj Czester Ganabisiński. Krążek nagrałem wraz z przyjaciółmi w Radomskiej Szkole Rocka. Znalazło się na nim 27 wierszy, publikowanych przeze w latach 2007-2017. Był to bowiem rok, w którym minęło 10 lat od mojego debiutanckiego tomiku. Audiobook promował teledysk do mojego wiersza „Anno Domini”, zrealizowany przez Rafała Sadowskiego. W kwietniu nawiązałem współpracę z zespołem „Guzowianki”. I tak powstał utwór „Siostry”. Do mojego tekstu muzykę skomponowała Wiola Fijałkowska – szefowa grupy. Dziewczyny z zespołu wystąpiły na promocji audiobooka i podczas finału XVIII Regionalnego Konkursu Literackiego w „Arce”, z udziałem pana Zenona Gierały. W maju ukazała się kolejna część przygód Majki: „Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik”, promowana w czerwcu, w ramach „Dnia Dziecka z Majką”. W tym czasie odebrałem też statuetkę za całokształt twórczości literackiej podczas II Radomskiego Plebiscytu Blogowego. Ostatnimi imprezami, przed wakacyjną przerwą, były kolejne Imieniny Jana Kochanowskiego, połączone z finałem V edycji konkursu „O laur Kochanowskiego”, zorganizowane przez Społeczność ZSO nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu oraz autorski spektakl Anny Gajdy z VI LO i Klaudii Ciechowicz z VII LO, zatytułowany „Klucze”, wystawiony na deskach radomskiego teatru. Wakacje, jak co roku, były okresem odpoczynku i pracy nad kolejnymi wierszami, choć na nowy tomik trzeba będzie jeszcze sporo poczekać.

Rys. Olga Stodulska

            Jesień upłynęła pod znakiem jubileuszy. Sto pięć lat VI LO, czterdziestolecie Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu oraz trzydziestolecie Radomskiego Klubu Środowisk Twórczych i Galerii – „Łaźnia”. Udało się zorganizować V „Zaduszki Kochanowskie” i wziąć udział w IX Radomskich Zaduszkach Bluesowych. Sporo też było konkursów, zarówno tych które organizowałem, jak i tych, w których jurorowałem. Warto wymienić tu XIX Regionalny Konkurs Literacki, z udziałem Bartłomieja Kopińskiego czy IV Międzyszkolny Konkurs Recytatorski „Od Jana Kochanowskiego do poety współczesnego”, z udziałem Kamila Woźniaka. Rok zakończyliśmy z Wiesiem Chudobą  wykładami popularnonaukowymi o Leszku Kołakowskim. Odbyły się też VI Radomskie Targi  Wydawnictw Regionalnych. Jak zawsze siedzieliśmy z Wojtkiem Krupą na stoisku wydawnictwa „Lucky”, które zgłosiło moją „Majkę” do Radomskiej Nagrody Literackiej.
        Nawiązując do tytułu tego wpisu, w styczniu ruszą prace nad dziewiątą antologią powarsztatową, której tytuł brzmiał będzie „Oko”. To pewna perspektywa spojrzenia na to, co udało się w ciągu dziesięciu lat warsztatów literackich, prowadzonych przeze mnie w „Arce”. Rok 2018 będzie bowiem dla nas rokiem jubileuszowym, a i mijający rok 2017 nie był najgorszy dla warsztatowiczów. Swoje wieczory autorskie mieli m.in. Katarzyna Jesionek, Dominika Wujkowska, Agata Duma i Maciej Bujanowicz, a poza wymienionymi, swoje tomiki wydali również: Grażyna Cieślik, Janusz Kozłowski i Agnieszka Złotkowska. Co przyniesie nowy rok? Może kolejny audiobook z twórczością warsztatowiczów? Może także z moimi bajkami? Może powstanie kolejna część przygód Majki? Następne warsztatowe, jubileuszowe wydawnictwa, spotkania i wieczory autorskie. Zobaczymy. To wszystko oczywiście tylko nieśmiałe plany, które zapewne ma każdy, stojąc u progu nowego roku. Wszystkim, zaglądającym tu czasem, życzę zatem realizacji planów w tym nadchodzącym 2018 roku! Niech będzie to rok twórczy, liryczny, a zarazem magiczny! Szczęśliwego Nowego Roku!

czwartek, 21 grudnia 2017

Kolęda. Kaligram

          Przy okazji tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, znalazłem tekst kolędy, którą napisałem rozpoczynając naukę w liceum. Było to jakieś dwadzieścia lat temu. Tekst powstał z myślą o utworze muzycznym. Nigdy jednak nikt nie skomponował do niego muzyki.
           Utwór ten znajdzie się w świątecznym numerze „Szpilki” - gazety ZSO nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu wraz z rysunkiem, który poniżej. Zamieszczam go również na tym blogu, z najlepszymi życzeniami dla Wszystkich, którzy zaglądają tu czasem. Wesołych Świąt!


Rys. Olga Stodulska

Kolęda miłości

Oświetla śniegiem okryte pole najcudowniejsza z nieba gwiazd
patrzę na puste miejsce przy stole kolejny w swoim życiu raz

Chrystus się rodzi zawsze i wszędzie Chrystus się rodzi w ciszy i w scherzo
Chrystus się rodzi w pieśni w kolędzie w każdym kochającym sercu

Feeria świateł zdobi okien mych szkło ciężkie od bombek są jodły
anioł zbyt wysoko by sięgnąć go lecz w miejsce sporów tchnął modły

Chrystus się rodzi zawsze i wszędzie Chrystus się rodzi w ciszy i w scherzo
Chrystus się rodzi w pieśni w kolędzie w każdym kochającym sercu

Życia mojego niewielki statek płynie do portu zbawienia
śpiewam kolędy łamię opłatek w głowie się rodzą życzenia

Chrystus się rodzi zawsze i wszędzie Chrystus się rodzi w ciszy i w scherzo
Chrystus się rodzi w pieśni w kolędzie w każdym kochającym sercu

Końca dobiegła skromna wieczerza noc już nad miasto nadchodzi
zegar kolejny rok nam odmierza znowu się Chrystus narodził

Chrystus się rodzi zawsze i wszędzie Chrystus się rodzi w ciszy i w scherzo
Chrystus się rodzi w pieśni w kolędzie w każdym kochającym sercu


        Przypominam też mój świąteczny kaligram i polski tekst "Szczedryka", napisany przeze mnie dla radomskiej grupy "Gaudeamus", dostępny tutaj.

piątek, 15 grudnia 2017

IV MKR - rozstrzygnięty!

             Dnia 15 grudnia 2017 roku rozstrzygnięty został IV Międzyszkolny Konkurs Recytatorski „Od Jana Kochanowskiego do poety współczesnego”, zorganizowany przez Samorząd Uczniowski i Radę Rodziców Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, przy współpracy z Teatrem Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu.
Rys. Olga Stodulska

          Jury w składzie: Pan Kamil Woźniak – aktor, przewodniczący jury; Julia Tyczyńska – minister kultury Samorządu Uczniowskiego, członek jury; Filip Główka – prezydent Samorządu Uczniowskiego, członek jury oraz ja, jako sekretarz i pomysłodawca konkursu, przyznało następujące nagrody: I miejsce dla Weroniki Małek z VI LO, II miejsce dla Marzeny Bałękowskiej z XI LO, III miejsce dla Mikołaja Sikorskiego z VI LO i trzy równorzędne wyróżnienie dla: Oliwii Olszewskiej z Gimnazjum Katolickiego im. Filipa Nerii, Oliwii Janickiej z PG nr 12 oraz Małgorzaty Giermakowskiej z VI LO.
           
            Finał konkursu prowadziła Anita Czyż. Podczas przerwy na obrady jury zaprezentowany został materiał z promocji audiobooka, z wierszami radomskich twórców. Serdecznie gratuluję laureatom oraz ich opiekunom i mam nadzieję, że spotkamy się za rok!   

wtorek, 12 grudnia 2017

IV MKR

      Przypominam, że w piątek 15 grudnia 2017 roku o godzinie 13.00 w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, przy ul. Kilińskiego 25, odbędzie się finał IV. Międzyszkolnego Konkursu Recytatorskiego „Od Jana Kochanowskiego do poety współczesnego”, kierowanego do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z terenu Radomia.

Rys. Olga Stodulska


          Konkurs ma na celu promowanie twórczości patrona szkoły i współczesnych, radomskich poetów. Został wpisany na listę konkursów kuratoryjnych. Szczegółowy regulamin dostępny jest tutaj.

niedziela, 10 grudnia 2017

Bajki w MBP

        Już jutro, to jest 11 grudnia 2017 roku, w Filii nr 16 Miejskiej Biblioteki Publicznej, w Radomiu, przy ul. Baryckiej 2, w godzinach od 11.00 do 13.00 spotkam się z dziecięcymi czytelnikami. Wstęp na spotkanie jest wolny, więc serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych tym rodzajem mojej twórczości.

Rysunek Olgi Stodulskiej
z książki "Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik",
a na nim bohaterowie powieści: ciocia Zuzia, Majka i wujek Boczek


          Tego dnia przeczytam kilka swoich tekstów, napisanych dla dzieci m.in. ze zbioru „Świat to bajka” (2015) oraz z cyklu powieściowego o przygodach Majki, czyli książek: „Majka i zagubiony Antek” (2016) oraz „Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik” (2017).

wtorek, 5 grudnia 2017

Zostawiać coś po sobie

Publikuję drugą (i ostatnią już) część rozmowy z Karoliną Tkaczyk.

Czy jest Pan mocno krytyczny wobec swoich tekstów? Wprowadza Pan dużo poprawek w trakcie pisania, czy uważa Pan, że pierwsza wersja jest najlepsza?

Raczej tak. Mam dużo pokory wobec tego, co robię i piszę. Chętnie przyjmuję konstruktywną krytykę. Do tekstów jednak nie wprowadzam dużo poprawek w trakcie pisania. Długo noszę pomysł na tekst w głowie. Zmieniam, dobieram słowa, skreślam, a na papier zapisuję już gotowy utwór. I rzadko już potem zmieniam. Myślę, że pierwsza wersja jest najlepsza.

Z którego utworu jest Pan najbardziej dumny? Ma Pan zbiór swoich ulubionych wierszy?

Nie ma takiego. Myślę, że taki utwór jest dopiero przede mną, choć najbardziej zawsze cieszy ostatni napisany tekst. Bardzo lubię tomik „Heureza”. Zawiera wybór wierszy z lat 1998 – 2013. Wydany został przez „Zeszyty Poetyckie”, w serii „Biblioteka Współczesnej Poezji Polskiej”. Świetnie zredagowana i wydana książka.

W radomskim "Plastyku" podczas wykładu o Leszku Kołakowskim
fot. Patryk Mikos

Inspiruje się Pan innymi twórcami? Kto jest dla Pana wzorem?

Wspominałem o młodzieńczej fascynacji romantykami, Prusem, Brzechwą (również tym dla dorosłych). Dziś jestem już w nieco innych poetykach. Dużo czytam Herberta, Różewicza, Świetlickiego. Chętnie sięgam też po tomiki współczesnego, lubelskiego poety Andrzeja Niewiadomskiego. Od nich uczę się warsztatu. Nowej poetyckiej dykcji, która wciąż się przecież zmienia. 

Czy istnieje Pana zdaniem „recepta” na wiersz dobry?

Myślę, że recepty jako takiej nie ma. Inaczej wszyscy, którzy by ją poznali, pisaliby tylko dobre wiersze. A z tomikami jest jak z płytami. Pośród trzydziestu piosenek, wierszy zdarzają się trzy genialne. I dla tych trzech, warto wydać kolejny tomik, kolejną płytę. Bo po dziesięciu latach mamy już wybór trzydziestu dobrych wierszy czy piosenek. Są pewne warsztatowe prawidła: minimum słów, maksimum treści, by nie przegadać tematu, uniwersalne problemy, oryginalne pomysły. Ale to wciąż chyba za mało, by zrobić z tego przepis na genialny wiersz. Pisząc, nigdy się nie wie, co poruszy czytelników, choć wiersze z dużym ładunkiem emocjonalnym, zawsze chwytają za serce, pod warunkiem, że nie są to zbyt osobiste okolicznościówki.

Czy bycie artystą to zawód czy pasja? Czy w ogóle warto być artystą?

Nie wiem, bo jakoś specjalnie nie czuję się artystą. Zawsze powtarzam, że przede wszystkim jestem polonistą. Nauczycielem języka polskiego i wykładowcą akademickim. Pisanie to moja pasja. Zabawa słowem. Pewnie nie opłaca się w dzisiejszych czasach być artystą. Nie przynosi to sławy, pieniędzy. Ale warto jak artyści patrzeć na ten świat. Widzieć więcej niż przeciętni zjadacze chleba. Żyć intensywniej i zostawiać coś po sobie. Bo inaczej życie nie miałoby sensu.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Warto patrzeć na świat oczami artysty

O pisaniu i warsztatach literackich rozmawiam z Karoliną Tkaczyk. Poniżej publikuję pierwszą cześć naszej rozmowy.

Kto może zostać pisarzem / poetą?

Myślę, że każdy. To kwestia oczytania, opanowania warsztatu i pracy, pracy, jeszcze raz pracy.  Oczywiście nie każdy, kto napisze wiersz czy opowiadanie, wyda tomik czy powieść, będzie twórcą na miarę Zbigniewa Herberta czy Tadeusza Różewicza. Do tego potrzebna jest jeszcze jakaś „iskra Boża”. Coś, co nazywamy talentem. Każdy z nas przecież pisze, już od szkoły podstawowej: wypracowania, opowiadania, niektórzy dzienniki i pamiętniki. Wiele osób pisze wiersze. Zwłaszcza, gdy się zakocha (śmiech). Niektórym z czasem to mija. I pisanie, i zakochanie (śmiech). Innym zostaje. Może po prostu nigdy nie dorastają. Smutne jest to, że dziś każdy chce zaistnieć. Wydanie książki jest bardzo proste. Wystarczy mieć pieniądze. Internet przyjmie wszystko. Coraz częściej więc piszemy, wydajemy. A coraz mniej czytamy. A to niestety słychać w poziomie tekstów.

Czy można nauczyć się pisania?

Oczywiście. Wiele spraw warsztatowych można wypracować. Na przykład jednakowa liczba sylab w rymowanych wierszach, rozłożenie akcentów, unikanie ogranych metafor, rymów częstochowskich. To wszystko jest do wyćwiczenia. Oczytanie też wpływa na nasz zasób słownictwa, podsuwa pewne pomysły, rozwiązania kompozycyjne. Temu wszystkiemu służą różnego typu warsztaty literackie. Prowadzę takie w Radomiu od 2008 roku. Początkowo skierowane były do dzieci i młodzieży. Grupa dziecięca szybko się wykruszyła. Dołączyli studenci i w ostatnim czasie seniorzy. Niestety zainteresowanie tego typu spotkaniami jest coraz mniejsze. Szkoda, bo wiele umiejętności pisarskich przydaje się w codziennym życiu, chociażby w szkole, na studiach, w pracy.  Ale to chyba znak naszych czasów. Chyba coraz mniej potrzebujemy intelektualnych rozrywek. Jest jednak jeszcze niewielka grupa pasjonatów, którzy czytają poezję, chodzą na wieczory i warsztaty literackie, sami próbują pisać.

Jak zaczęła się Pańska przygoda z poezją?

Bardzo prozaicznie. Od czytania właśnie. W dzieciństwie byłem zafascynowany poezją romantyków: Mickiewicza, Słowackiego, Norwida. Już w szkole podstawowej przeczytałem „Lalkę” Prusa. Byłem pod wielkim wrażeniem. Dużo też słuchałem poezji śpiewanej Michała Bajora, Marka Grechuty i Grzegorza Turnaua. Z panem Michałem Bajorem spotkałem się po latach na konkursie literackim. Podobnie z panem Grzegorzem Turnauem, z którym koresponduję już od ładnych paru lat. I tak zacząłem pisać. Początkowo wiersze okolicznościowe patriotyczne i religijne. Czytałem je na szkolnych akademiach, publikowałem w szkolnych gazetkach. Wiele z tych tekstów weszło do mojego debiutanckiego tomiku „Wianek z myśli”, wydanego pod koniec studiów. Potem przyszła fascynacja Brzechwą i zacząłem pisać bajki. Wydałem je dopiero dwanaście lat później w zbiorze „Szarówki”. To właśnie bajkami debiutowałem w `97 roku na antenie radomskiego radia. Pomagał mi wówczas prezentować tę twórczość m.in. kolega ze szkolnej ławki Łukasz Jakóbiak, znany dziś z programu „20m2 Łukasza”. Mało kto dziś pewnie pamięta, że w podstawówce założyliśmy z Łukaszem zespół muzyczny, w którym sami pisaliśmy teksty, komponowaliśmy muzykę i śpiewaliśmy. Zachowało się kilka nagrań z tego okresu. Również radiowych. Potem moja mama usłyszała o naborze na warsztaty literackie. Trafiłem na nie i zacząłem publikować swoje wiersze w antologiach, występować na wieczorach literackich i wysyłać swoje prace na konkurs. W liceum odebrałem nagrodę z rąk wnuka Marii Konopnickiej – pana Jana Bieleckiego i z rąk poety o. Wacława Oszajcy. Na studiach mój wiersz został wyróżniony przez pana Jacka Dehnela. To był też okres publikacji moich wierszy w wielu zagranicznych i polskich czasopismach, najpierw studenckich później literackich. Pod koniec studiów polonistycznych wydałem pierwszy tomik. Potem drugi, po latach trzeci. I tak to się zaczęło. Dziś mam na swoim koncie siedem tomików.

Na zdjęciu z Karoliną Tkaczyk w RKŚTiG- "Łaźnia" fot. P. Florczyk

Czy ma Pan kogoś, komu jako pierwszemu pokazuje Pan gotowy utwór?

Początkowo byli to rodzice. Od kilkunastu lat jest to żona. Czasem pokazuję swoje teksty przyjaciołom. Również uczestnikom moich warsztatów. Ale dość niechętnie pokazuję wiersze najbliższym zanim ukażą się drukiem. Wolę, żeby je później sami przeczytali w gazecie, tomiku, na blogu, usłyszeli jako piosenkę, bo piosenki piszę także od kilkunastu lat. Początkowo komponowali do nich muzykę Krzysztof Pszczoła i Michalina Malczewska. Jeździliśmy na konkursy piosenki, oczywiście wygrywając. Potem pisałem dla Jakuba Kwintala. W „Radiu Plus” nagraliśmy płytę „Kiedy zasiadam do pianina”. Teraz do moich wierszy komponują Rafał Błędowski z grupy „Kliper” i Wiola Fijałkowska z „Guzowianek”. Nagraliśmy nawet jeden kawałem z panem Jackiem Telusem. Jest dostępny na youtubie.

Nie tylko wydaje Pan swoje utwory w formie tomików, ale publikuje Pan także w Internecie. Dlaczego?

To kolejny znak naszych czasów. Szukanie nowych dróg dotarcia do odbiorców. Od prawie dziesięciu lat prowadzę swoją stronę internetową, a od pięciu literacki blog. To daje sporo możliwości. Przez wiele czasopism, portali literackich, wydawnictw, instytucji kultury i czytelników zostałem odnaleziony i zaproszony do współpracy właśnie tą drogą.

Jaka jest Pana zdaniem przyszłość książki drukowanej? Czytelników coraz mniej, a i  książki zastępują ebooki i audiobooki.

Rzeczywiście szaro to widzę (śmiech). Choć jestem zwolennikiem tradycyjnej książki, myślę, że wyprą ją ebooki i audiobooki. Koszt wydania książki jest wciąż bardzo duży. Wiele wydawnictw pisze wprost: „poezji nie wydajemy”. Książki słabo się sprzedają, a wydanie ebooka czy audiobooka niweluje koszty. To też kolejne ścieżki do nowych odbiorców i podążanie za nowymi technologiami. W dziesięć lat od pierwszego tomiku wydałem audiobooka z wyborem moich wierszy. Koszty prawie żadne, a wielu znajomych chętniej wrzuca płytę w radio samochodu i słucha interpretacji moich wierszy niż musiałoby wziąć książkę do ręki. Przy okazji audiobooka powstał też klip do jednego z moich wierszy. Nagrał go Rafał Sadowski.  

niedziela, 3 grudnia 2017

Radomskie Targi Wydawnictw Regionalnych

     Zapraszam na 6. Radomskie Targi Wydawnictw Regionalnych. 



W "Mikołajki" będzie mnie można spotkać na stoisku Wydawnictwa "Lucky".    
             

sobota, 2 grudnia 2017

Duma w "Łaźni"

           Dnia 13 grudnia 2017 roku o godzinie 18.00 w Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galerii – „Łaźnia”, przy ul. Żeromskiego 56, odbędzie się wieczór poetycki Agaty Dumy - uczestniczki warsztatów literackich, prowadzonych przeze mnie w Stowarzyszeniu Centrum Młodzieży „Arka”, w Radomiu. Agata jest autorką serii książek „Uzależniona”.
          Warto przy tej okazji wspomnieć, że wśród warsztatowiczów mamy już kilkoro uczestników, którzy mogą poszczycić się autorskimi książkami. Są to m.in. Magdalena Krzesicka – „Samba codzienna”, Maciej Bujanowicz – „Synkretyzm nocy” i „Reloveution”, Katarzyna Jesionek - "Katharsis", Grażyna Cieślik – „Szepty motyla”, Janusz Kozłowski – „Podróż do siebie”, „Tętno” oraz „Kalendarium” i ostatnio Agnieszka Złotkowska – „Życie w pędzącej windzie”. Ponadto swoje bajki opublikowała Maria Bąk, a książki prozatorskie Paulina Matysiak.


        Od początku trwania warsztatów, to jest od 2008 roku, udało nam się wydać osiem antologii: „Puzzle pamięci”, „Nowa Teoria Literatury Użytkowej”, „Na szarym początku…”, Asocjacje”, „Panopticum”, „Onoma”, „Prosta piosenka o Nadziei” i „Maski”. 
           Ostatnie w tym roku kalendarzowym spotkanie warsztatowe odbędzie się w „Mikołajki” 6 grudnia 2017 roku o godzinie 16.30 w „Arce”, przy ul. Chrobrego 7/9. Serdecznie zapraszam i na warsztaty, i na wieczór Agaty. Jak na wierszokletę przystało, nawet mi się zrymowało! 

piątek, 1 grudnia 2017

Spotkania z bajkami

          Dziś, to jest 1 grudnia 2017 roku, w VI Liceum Ogólnokształcącym imienia Jana Kochanowskiego w Radomiu odbył się wykład, który wygłosił mój kolega dr Wiesław Chudoba, poświęcony życiu i filozoficznej myśli Profesora Leszka Kołakowskiego w 90. rocznicę urodzin tego wybitnego radomianina.
        W drugiej części prelekcji powiedziałem parę słów o literackiej twórczości filozofa, a zwłaszcza o jego mniej znanych bajkowych tekstach. Wykład odbył się w ramach działalności Polskiego Towarzystwa Filozoficznego oddział w Radomiu, do którego należymy obaj z Wiesiem. Powtórzymy go w poniedziałek 4 grudnia 2017 roku o godzinie 12.00 w radomskim „Plastyku”, a później kto wie może wygłosimy go dla studentów UTH. Przypominam, że o jednej z bajek mówiłem na antenie "Radia Radom". Materiał dostępny do wysłuchania tutaj.


          A skoro o bajkach mowa w kolejny poniedziałek 11 grudnia 2017 roku o godzinie 11.00 w Filii nr 16 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomiu spotkam się z dziecięcymi czytelnikami, by porozmawiać z nimi o moich książkach dla dzieci: „Świat to bajka” (2015), „Majka i zagubiony Antek” (2016) oraz „Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik” (2017).
          Podobne spotkanie odbyłem w tym samym miejscu z młodzieżą 20 listopada 2017 roku. Mówiłem wówczas o moich książkach dla dorosłych, tomikach: „Wianek z myśli”, „CV”, „Abecedarium”, "Sylwa", „Heureza”, „Horoskopy” i „Dekontaminacja”, zbiorze opowiadań „Pierwodruki i przedruki” oraz monodramie „Bal”. Relacja ze spotkania tutaj

wtorek, 21 listopada 2017

Takie rzeczy się tutaj zdarzają, czyli 37 Rafa

       W dniach 18 – 19 listopada 2017 roku odbyły się XXXVII Ogólnopolskie Spotkania z Piosenką Żeglarską „RAFA”, organizowane przez Dom Kultury „Idalin”, we współpracy z Urzędem Miejskim i Radomską Orkiestrą Kameralną.
          Imprezę rozpoczęły przesłuchania konkursowe w DK „Idalin”. Jury w składzie: Magdalena Bieńkowska – wieloletni dyrektor festiwalu, Grzegorz Molenda – dyrektor DK „Idalin”, Iwona Skwarek - wokalistka oraz Katarzyna Bochyńska – Wojdył – nauczycielka wokalu i sopranistka przyznało następujące nagrody. W kategorii dziecięcej III miejsce ex aequo: Amelia Kiełbasa i Julia Fiedorow. Nagrody za miejsce I oraz II nie przyznano. W kategoria powyżej 18 lat: II miejsce zajął Zespół „Outsiders”, a III miejsce: Robert Krzyżanowski. Nagrody za miejsce I nie przyznano. Nagrodę Specjalną za autorskie utwory otrzymał Paweł Kresiński.
          Pierwszy dzień zakończył się koncertem zeszłorocznych laureatów „Rafy” grupy „The Tamblers”, a także Marka Szurawskiego z grupy „Stare dzwony”, oraz zespołu „Poszedłem na dziób”. Występom towarzyszyła wystawa przywieziona przez Marka Szurawskiego z rysunkami Stana Hugilla – ostatniego szantymena, zatytułowana „Rwij ten fał”. Następnie impreza przeniosła się do festiwalowej tawerny Restauracji „Teatralna”, gdzie przy kuflu piwa śpiewano szanty do późnych godzin nocnych. W ramach „Open stage” wystąpili również członkowie grupy „Kliper”, w której śpiewa dyrektor artystyczny festiwalu „Rafa” - Rafał Błędowski.

źródło: DK Idalin

          Drugiego dnia w Sali Koncertowej Radomskiej Orkiestry Kameralnej odbył się Koncert G
alowy, podczas którego wystąpili laureaci tegorocznej „Rafy” oraz zespoły „Zejman i Garkumpel” oraz „Mechanicy szanty”. Podczas koncertu finałowego nagrody wręczyli Grzegorz Molenda – dyrektor DK „Idalin” i Sebastian Równy – dyrektor Wydziału Kultury UM w Radomiu. Na koniec Rafał Błędowski – dyrektor artystyczny zaprosił do wspólnego śpiewania wszystkie gwiazdy wieczoru i publiczność.
          Tegoroczną edycję miałem przyjemność prowadzić, jako kapitan Grey, z żoną Rafała – Moniką Błędowską. To był fajnie spędzony weekend. Świetne rozmowy, ze świetnymi ludźmi w garderobach, dużo dobrej muzyki i zabawy.
          Choć podobały mi się wszystkie zespoły, chyba największe wrażenie zrobiła na mnie grupa „Poszedłem na dziób” i ich piosenka „Takie rzeczy się tutaj zdarzają…”, z której zapożyczyłem tytuł tego wpisu. To prawda, takie rzeczy się tutaj zdarzają… Tutaj, czyli w Radomiu, który choć nie ma dostępu do morza, od ponad 30 lat jest na fali, dzięki „Rafie”. A zatem do zobaczenia za rok!

poniedziałek, 20 listopada 2017

"Rozkwitały pąki białych róż..."

      Zapraszam na 2. edycję wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych i wojskowych, które odbędzie się w „Łaźni” - Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galeria.
          Wraz z mieszkańcami Radomia wystąpią m.in. przedstawiciele władz miasta, radnych, stowarzyszeń i klubów seniora, przedstawiciele osób niepełnosprawnych, artystów, dziennikarzy, sportowców i radomskiej młodzieży oraz zespoły i chór.



          Tego dnia na scenie pojawią się m.in. „Guzowianki”, a ja odczytam dwa moje wiersze patriotyczne z pierwszego tomiku „Wianek z myśli”, od którego wydania mija w tym roku dziesięć lat. 
          Pomysł i scenariusz Agnieszka Gierwatowska. W klimat wieczoru wprowadzi Andrzej Mędrzycki. Impreza odbędzie się 24 listopada 2017 roku o godzinie 17.00 w siedzibie „Łaźni”, przy ul. Żeromskiego 56.

sobota, 18 listopada 2017

XIX RKL

           Dnia 15 listopada 2017 roku w kawiarni Stowarzyszenia Centrum Młodzieży – „Arka” w Radomiu odbył się finał XIX Regionalnego Konkursu Literackiego, który jako koordynator, już po raz kolejny, miałem przyjemność prowadzić z Karoliną Skrzek – instruktorką arkowych zajęć teatralnych.
          Podczas wieczoru wystąpiła grupa teatralna, złożona z wychowanków Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii – „Pałacyk” w Radomiu, którymi na co dzień opiekuje się Agata Szymańska oraz grupa muzyczna Zbigniewa Bidzińskiego, w skład której weszły wokalistki: Elżbieta Mortka i Agnieszka Kowal oraz saksofonista Damian Garbalski.
          Tym razem konkurs, poświęcony był fraszkom i limerykom. Prace oceniał Bartłomiej Kopiński – znany radomski pedagog i satyryk, niegdyś związany z grupą „Po prostu Kabaret”. Napłynęło około czterdzieści prac, spośród których nagrodzono osiem. 
          Pierwsze miejsce zdobyła Joanna Kalinowska z VI LO, drugie – Barbara Kędzierska z ZSP im. Józefa Brandta, a trzecie Ewa Cebula z VII LO. Wyróżnienia zaś przypadły w udziale: Alicji Druszcz z PSP 17, Aleksandrze Skałbani z PG nr 23, Jakubowi Korzyście z PSP nr 6 oraz Grzegorzowi Jędrzejczykowi z IV LO i Anastazji Kowalczyk z ZSP w Radomiu. Serdecznie gratuluję i zapraszam do udziału w IV MKR. Szczegóły tutaj

środa, 15 listopada 2017

wtorek, 14 listopada 2017

Rafa(ł) 2017

          Zapraszam na festiwal, organizowany przez mojego przyjaciela Rafała Błędowskiego, z którym czasem wypływamy w prawdziwie "Męski rejs". Więcej o projekcie tutaj.


          W tym roku festiwalową tawerną jest moja ulubiona „Restauracja Teatralna”. Każdy kto przyjdzie z biletem na „Open Stage”, otrzyma piwo gratis. By wprowadzić Was w klimat, przypominam jedną z naszych piosenek, napisanych z Rafałem. Tekst dostępny tutaj.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Koncert muzyki sakralnej

          Gorąco zapraszam na koncert, w którego programie m. in. premiera "Adagio" z polskim tekstem mojego autorstwa. Szczegóły na plakacie.


          Tekst „Adagio” dostępny na tym blogu, do przeczytania tutaj. Aranżacja utworu Zbigniew Bidziński, wykonanie - Katarzyna Bochyńska - Wojdył.

niedziela, 12 listopada 2017

IV Międzyszkolny Konkurs Recytatorski

     Już w środę finał XIX Regionalnego Konkursu Literackiego, szczegóły tutaj, a tymczasem zapraszam na kolejną edycję Międzyszkolnego Konkursu Recytatorskiego.




REGULAMIN
IV MIĘDZYSZKOLNEGO
KONKURSU RECYTATORSKIEGO

OD JANA KOCHANOWSKIEGO DO POETY WSPÓŁCZESNEGO…”

1. Organizatorem konkursu jest Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu oraz Samorząd Uczniowski i Rada Rodziców przy ZSO nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu.
2. Celem konkursu jest promowanie twórczości patrona szkoły Jana Kochanowskiego oraz współczesnych regionalnych poetów.
3.  Konkurs kierowany jest do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z terenu Radomia.
4. Przedmiotem konkursu będzie recytacja jednego wiersza autorstwa Jana Kochanowskiego lub współczesnego, radomskiego poety. Każda szkoła może zgłosić maksymalnie trzech recytatorów (w wypadku Zespołu Szkół: 3 osoby z gimnazjum i 3 osoby z liceum).
5.  Zgłoszenia, zawierające: imię, nazwisko, wiek ucznia, nazwę szkoły oraz imię, nazwisko autora wraz z tytułem prezentowanego wiersza, należy nadsyłać do dnia 10 grudnia 2017 roku na adres e-mail koordynatora konkursu Adriana Szarego: adrianszary@wp.pl
6. Przesłuchania konkursowe odbędą się dnia 15 grudnia 2017 roku o godzinie 13.00 w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 6 im. Jana Kochanowskiego, w Radomiu, przy ul. Kilińskiego 25.
7. Organizatorzy konkursu powołają Jury, które przyzna laureatom nagrody i wyróżnienia.
8. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmiany regulaminu.
9. Szczegółowych informacji udziela koordynator konkursu Adrian Szary, pod adresem e-mail: adrianszary@wp.pl
10. Konkurs został wpisany na listę konkursów kuratoryjnych. 

niedziela, 5 listopada 2017

Pochód

       Niedawno zostałem poproszony przez Marlenę i Mariusza Kowalskich o dopisanie patriotycznych słów do skomponowanej przez nich muzyki. I tak powstał ten wiersz odpowiedni dla patriotycznego nastroju, który będzie nam towarzyszył w ciągu najbliższego tygodnia.

źródło: "Echo dnia"

Pochód

wciąż idą idą chłopcy z dawnych lat
wciąż idą idą po czerwony kwiat
po czerwony kwiat chłopcy z dawnych lat
po czerwony kwiat chłopcy z bardzo
dawnych lat

po kwiat czerwony braterstwa i męstwa
krwi co nią znaczony każdy szlak zwycięstwa
po kwiat czerwony i ognia i złości
matki córki żony prawdziwych miłości kwiat

wciąż idą idą chłopcy z dawnych lat
wciąż idą idą zostawiając ślad
zostawiając ślad chłopcom z przyszłych lat
zostawiają ślad chłopcy z bardzo
dawnych lat

I po tych śladach przyszłe pokolenia
wędrują jak stada by swój los odmieniać
I po tych śladach drogą torowaną
przemierzają chłopcy ojczyznę kochaną kraj

a potem idą chłopcy z naszych lat
a potem idą po czerwony kwiat
zostawiając ślad chłopcom z przyszłych lat
po czerwony kwiat chłopcy z bardzo
dawnych lat


         Zilustrowałem go zdjęciem z „Marszu Wolności”, z roku 2012, organizowanego przez ZSO nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Wcielałem się wówczas w adiutanta gen. Józefa Hallera (w tej roli Adam Wasilewski). Jedyna okazja, by zobaczyć mnie w mundurze, bez okularów i co najważniejsze bez brody (!).

czwartek, 2 listopada 2017

Koncert Zaduszkowy

W imieniu mojej koleżanki Izabelli Mosańskiej, jak co roku, serdecznie zapraszam na „Koncert Zaduszkowy”, który odbędzie się 15 listopada 2017 roku o godzinie 17.00 w Sali Koncertowej Radomskiej Orkiestry Kameralnej.




Tradycyjnie wśród funeralnej twórczości radomskich poetów znajdzie się również kilka moich wierszy. 

środa, 1 listopada 2017

Majka i Święto Świętych

Nadszedł  wolny dzień. Dzień 1 listopada. Święto Wszystkich Świętych. Lubicie wolne dni? Ja bardzo. Nie trzeba tak wcześnie wstawać, nie trzeba iść do szkoły i w ogóle nie trzeba się spieszyć.
         Wstałam około dziesiątej i zeszłam w pidżamie na śniadanie. Mama i tata byli już w kuchni i pili wspólnie kawę. Nadia jadła swoje ulubione mleko z płatkami.  
- Cześć Majeczko, dziś to się chyba wyspałaś, co? – przywitała mnie mama.
- Siadaj, zjesz z nami śniadanie – dodał tata. – Po śniadaniu pojedziemy na cmentarz, odwiedzić groby naszych, bliskich zmarłych.
- Tak wiem, że dziś odwiedza się groby, rozmawialiśmy o tym z panią na lekcji religii. – powiedziałam.
         Jakieś dwie godziny później jechaliśmy wszyscy czworo naszym samochodem w kierunku cmentarza. Było chłodne, jesienne południe. Padał deszcz. – Pewnie niebo płacze po tych, których już nie ma… – pomyślałam.
         Szliśmy między rzędami szarych płyt, przybranych kwiatami, oświetlonych świeczkami, z których patrzyły na nas twarze zmarłych.
- O, zobacz, jaka mała dziewczynka – wskazywała mama. Jest już aniołkiem i mieszka u Bozi.
- A ta pani przeżyła dziewięćdziesiąt pięć lat. Piękny wiek – mówił tata. Odwiedziliśmy sporo grobów: dziadków, wujków, cioć, kolegów i koleżanek moich rodziców. Na każdym kładliśmy kwiaty, zapalaliśmy świece, modliliśmy się, wspominaliśmy…
         Przy jednym z grobów spotkaliśmy znajomą moich rodziców, panią Zosię i jej wnuczkę Laurę. Laura jest ode mnie sporo młodsza. To bardzo ładna i pogodna dziewczynka.
- Pani Zosia kilka lat temu straciła córeczkę, Agatkę. Agatka była młodą poetką – powiedziała mama.
- Co to znaczy, że była poetką? – spytałam.
- To znaczy, że pisała piękne wiersze – tłumaczył tata.  
Wychodząc z cmentarza zauważyłam z daleka znajomą postać. Średniego wzrostu pan w szarej jesionce i śmiesznej, szarej czapce.
- To wujek Boczek! – krzyknęłam z uśmiechem, gdy zbliżał się do nas.
- Gdzie? – spytał tata.
- Rzeczywiście, wujek Antoni – potwierdziła mama.
Ucieszyłam się, bo bardzo lubię wujka Antoniego. To bardzo dziwny dorosły. Zawsze, kiedy go widzę, jest uśmiechnięty, nigdy się na mnie nie złości i lubi te same zabawy, co ja. Często więc bawimy się w chowanego, gramy w karty, szalejemy na placu zabaw, a raz nawet wujek Antek pozwolił mi, żebym przefarbowała jego włosy na czerwono, zmywalnymi farbami. Rodzice nigdy by mi na to nie pozwolili.
Tata mówi, że gdybym była dzieckiem wujka Antoniego też czasami straciłby do mnie cierpliwość, a ponieważ nie ma swoich dzieci, ma jeszcze w sobie bardzo dużo spokoju. 
Rzeczywiście wujek Antoni nie ma własnych dzieci. Ma za to przemiłą żonę, ciocię Zuzię. Ciocia pysznie gotuje, dobrze się ubiera i też jest zawsze wesoła. Mama mówi, że ciocia i wujek są  nauczycielami, ale nie wyglądają mi na  tradycyjnych belfrów, takich ze szkoły, którzy wciąż każą ćwiczyć pisanie liter i powtarzać tabliczkę mnożenia.

Rys. Olga Stodulska

- Cześć, rodzinko – powiedział uśmiechnięty wujek, witając się kolejno z moją mamą, tatą i siostrą. Wreszcie podszedł do mnie, przytulił mocno i ucałował.
- Sam jesteś, czy z Zuzią? – spytała mama.
- Z Zuzią – odpowiedział wujek. Poszła kupić obwarzanki.
- Obwarzanki? – zdziwiłam się. Na cmentarzu?
- Tak, to już taka tradycja, jeszcze z okresu dzieciństwa. Zawsze wychodząc z cmentarza 1 listopada kupuję sobie obwarzanki. Żadnego innego dnia roku, nie smakują w ten sposób.
- Mamo, ja też chcę obwarzanki – krzyknęłam.
- I ja – dodała Nadia.
- Dziewczynki, nie naciągajcie wujka – powiedział tata.
- Ale, kto mówi o naciąganiu – odparł spokojnie wujek. Chodźcie, kupimy i dla was – dodał i wziął nas za ręce.
Ruszyliśmy w stronę straganów pełnych kolorowych balonów
i obwarzanków. Przy jednym z nich stała w kolejce ciocia Zuzia.
- Cześć, dziewczynki – przywitała nas ciocia.
- Zuziu, kupmy też obwarzanki dla dziewczynek – powiedział wujek.
Po chwili wszyscy jedliśmy obwarzanki: ja, Nadia, mama, tata, ciocia Zuzia i wujek Antek. Rzeczywiście smakowały wybornie.
Gdy szliśmy, wujek zapytał nagle:
- To dziś masz wolne, Majeczko? A jutro, na którą idziesz do szkoły?
- Jutro też jeszcze mam wolne, bo jest święto świętych – powiedziałam.
- To znaczy, dziś jest Święto Wszystkich Świętych, a jutro Wiernych Zmarłych, tak zwany Dzień Zaduszny.
- Jak to? – spytałam zdziwiona.
- Tak, tak naprawdę to dopiero jutro powinniśmy odwiedzać groby naszych bliskich zmarłych, ale w naszej tradycji przyjęło się, że już od 1 listopada chodzimy na cmentarze, a czasem nawet i wcześniej. Warto o tych, którzy odeszli pamiętać cały rok. Ja robię jutro u siebie w szkole „Zaduszki”, podczas których wspominać będziemy zmarłych uczniów, nauczycieli, absolwentów i pracowników – opowiadał wujek.
         Kiedy już się rozstaliśmy, odwróciłam się i spojrzałam na wujka, jak odchodził z ciocią Zuzią. Jego szara jesionka zlewała się ze zmokniętą ulicą, murami cmentarza i równie szarym, jesiennym niebem.
- Maja, lekcje odrobione? – spytała nagle mama.
- Jeszcze nie wszystkie – odpowiedziałam.
- No to po obiedzie, bierzesz się za naukę – dodał tata.
         Mnie też czekał powrót do szarej rzeczywistości. Ale dobrze, że jeszcze jutro mam wolne. Jutro też można iść na cmentarz i kupić obwarzanki. Zawsze będę je kupować. To będzie taka moja tradycja, jak wujka Antoniego.

(Fragment książki Majka i zagubiony Antek, wyd. Lucky, Radom 2016)