literacki blog Adriana Szarego

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Białe tulipany

     I jeszcze jedna familijna retrospekcja:

Białe tulipany

czytam Gorączkę tulipanową
a słońce przez szybę
ogrzewa białe turbany
tulipanów stojących
na biurku

nieznośna jest ta
sahara samotności

kwiaty które przyniosłaś
są jak oddane
z powrotem kartki
pomięte od nienapisanych
wierszy

zezłościł nas ten
brak natchnienia

i chętnie porzucalibyśmy się
małymi śnieżkami
białych tulipanów
ale nie ma cię teraz
przy mnie

okropna jest ta
antarktyda serc

kwiaty które zostawiłaś
w moim pokoju
są niczym panny młode
albo odwrócone dzwony
bijące w dniu
wesela

ślicznie wyglądają te
zatrzymane obłoki

wyławiam z nich
promyki uśmiechu
które zostawiłaś
dziś dla mnie
razem z bukietem

białych tulipanów

środa, 15 stycznia 2014

Wiewiórka

      Pozostając przy relacjach rodzinnych, zamieszczam krótką bajkę o wiewiórce:

Wiewiórka

Rozmawiał Lisek z małą Wiewiórką:
-”Czy byś nie chciała zostać mą córką?
Ty jesteś sama, ja bez pociechy...
Będę ci znosił piękne orzechy,

Będę cię bronił przed zwierzętami.
Chcemy z Lisicą być rodzicami...
Spójrz, mamy nawet podobne futra
Wprowadź się do nas, choćby od jutra”.

Patrzy Wiewiórka, zdziwioną miną:
-”Co?! Mam być z Lisem jedną rodziną?!”
I tymi słowy rzecze do Lisa:
- „Tobie potrzeba Liska – urwisa

Będziesz miał jeszcze Lisice – córkę,
A ty przygarnąć pragniesz Wiewiórkę?!”
Myśli Wiewiórka: - ,,Tym go zawstydzę...”
Lecz Lis już poszedł rozmawiać z Rydzem,

Czy by się zgodził być jego synem,
Ma ten sam kolor, a więc rodzinę
Mogliby stworzyć udaną całkiem...
A jaki morał z tej krótkiej bajki?

Łatwiej jest przyjąć Rydza, Wiewiórkę
niż z trudem chować syna i córkę...

niedziela, 12 stycznia 2014

Dorośli i dzieci

         Kolejna zabawa formą w krótkim tekście prozatorskim. Jaka jest różnica między dorosłymi a dziećmi? Może nie ma żadnej? Może jest diametralna? Pozostawiam tę kwestię do przemyślenia.

Dorośli i dzieci

       Dzieci to mali dorośli. Dorośli tęsknią za dzieciństwem. Dzieciństwo bowiem to okres poznawania świata. Świat poznany, dla dorosłych, traci już swą wartość.
      Wartością zatem stają się dzieci. Dzieciom można przecież pokazać świat inaczej, na nowo. Nowo narodzone dziecko z czasem dorasta. Dorastając obserwuje świat i dorosłych. Dorośli to takie duże dzieci.

środa, 8 stycznia 2014

Imieniny

         W kalendarzu odnajdujemy także daty imienin. Tym razem więc imieninowy wiersz, w którym ukryło się aż czternaście imion kobiecych i zaledwie jedno męskie. 
        Miłej zabawy w poszukiwaniach!

Imieniny

A da to coś że dostanę jeszcze jedną szansę
ani ta mnie nie chce ani żadna inna

Boże na co mi to było celi na dom
rodzinny nigdy już się nie zmieni

Ewakuacja to jedyne słuszne wyjście
i za co mam ją przepraszać za kilka

Spojrzeń słów dotyków pocałunków
i wonie kwiatów które jej wręczałem

Tylko w pasjansach jestem królem
karo lina zawieszona na klatce

Przecież ma gdzie mieszkać
na talii tatuaż trzy wzlatujące ptaki

Oligofrenopedagogika
to jedyna słuszna terapia

Ule brzęczą kusząc słodkim nektarem
wiktoria kolejne zwycięstwo

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kalendarium. Horoskop 2014

        Dziś poniedziałek 6 stycznia 2014 roku. Święto Trzech Króli. Imieniny: Kacpra, Melchiora i Baltazara. Słońce wzeszło o 7:44, zajdzie o 15:39. Dzień potrwa 7 h 55 min. Do końca roku pozostało 359 dni.
        Urodziny świętują Koziorożce, ale warto zapytać, jaki będzie ten rok dla wszystkich znaków zodiaku. Mój wiersz zawiera dość optymistyczne prognozy:

Horoskop 2014


Barany zbaranieją Byki wybyczą się Bliźniętom
zabliźnią się rany Raki raczkować będą w interesach

Lwy wydadzą lwią część oszczędności Panny pozostaną pannami
Wagi przybiorą na wadze Skorpionom wszystko ujdzie płazem

dla Strzelców strzałem w dziesiątkę okaże się nowa znajomość
Koziorożce zapędzą w kozi róg adoratorów Wodniki lać będą wodę

a Ryby popłyną dosłownie i w przenośni
to będzie kolejny dobry rok

sobota, 4 stycznia 2014

Pan Jakub

         Pozostając w temacie szkoły, dziś krótkie opowiadanie o pewnym typowym pedagogu i jego nietypowej historii.

Pan Jakub

         Pan Jakub był pedagogiem. Od wielu lat uczył języka polskiego w jednej ze szkół średnich. Na swoje zajęcia przychodził zawsze dobrze przygotowany i elegancko ubrany w ciemny garnitur. Jego doskonałe poczucie humoru w połączeniu z erudycją i niekonwencjonalnym sposobem prowadzenia lekcji sprawiało, że cieszył się sympatią wszystkich swoich uczniów.
        Pewnego dnia po zajęciach dostał tak silnego bólu brzucha, że pogotowie zabrało go do szpitala. Diagnoza lekarska, po przeprowadzeniu badań, brzmiała jak wyrok – nowotwór żołądka. Pan Jakub wiedział, że wiążę się to z długotrwałą hospitalizacją, uniemożliwiającą mu powrót do pracy. Zupełnie się załamał. Praca była całym jego życiem. Bez niej straciło ono sens. Chciał być sam. Godzinami leżał w małej sali, patrzył w sufit i powtarzał sobie:
- To już jest koniec!
- Nieprawda! - usłyszał kiedyś protest. Spojrzał w stronę drzwi. Stała tam młoda kobieta.
- Czy Pani była moją uczennicą? - spytał zaintrygowany Pan Jakub.
- Nie – odpowiedziała, uśmiechając się – tym razem to ja przyszłam Pana czegoś nauczyć, Profesorze.
- Mnie? Nauczyć? - zdziwił się Profesor.
- Tak, dam Panu wykład na temat sensu życia.
- Moje życie straciło sens...
- Co też Pan mówi?! Musi się Pan zacząć leczyć i za jakieś dwa, trzy miesiące stanie Pan na nogi i wróci do swojej pracy.
Otucha wstąpiła w serce Pana Jakuba, ale przekornie rzekł:
- Pewnie jest Pani psychologiem i płacą Pani za gadanie takich bzdur. Proszę wyjść!
- Nie jestem psychologiem i to co mówię, to nie są bzdury. Wystarczy uwierzyć. Nic Pan nie traci – rzekła.
- Więc kim Pani jest? Jak Pani na imię? - dziwił się Pan Jakub.
- To nieważne... Zawrzemy umowę. Pan nie będzie o nic pytał i podda się leczeniu, a ja będę Pana odwiedzała.
- Zgoda – odpowiedział Profesor, będąc pod wyraźnym urokiem tajemniczego gościa.
         Od tych odwiedzin wiele zmieniło się w życiu Pana Jakuba. Dzień zaczynał modlitwą w szpitalnej kaplicy. Potem poddawał się chemioterapii. Wieczorami przyjmował młodą kobietę. Wspierała go w leczeniu i opowiadała o ciężkich przypadkach, z których wychodzili ludzie, przez nią odwiedzani. Pan Jakub zgodnie z umową o nic nie pytał. Ciekawy był jednak, kim jest ta kobieta, skąd wie tyle o ludzkich losach i cierpieniach, a niekiedy nawet, zwłaszcza przed snem, myślał, czy ta kobieta ma męża, dzieci, bo zaczął odczuwać, że chyba spotkał miłość swego życia.
        Wreszcie którejś nocy zdecydował, że przerwie te enigmatyczne dyskusje i poprosi, by tym razem nie rozmawiali o nim i jego chorobie, lecz o jej życiu. Tego dnia, w którym miał porozmawiać szczerze z kobietą, obudzono go wcześnie rano i zabrano na badania. Po nich ordynator wezwał Pana Jakuba. Powiedział mu, że stan jego zdrowia poprawił się na tyle, by można go było wypisać ze szpitala. Pan Jakub był niezwykle szczęśliwy. Wiedział jednak, że szczęście to jest zasługą tajemniczej kobiety, która odwiedzała go i wspierała w leczeniu. Kupił piękny bukiet kwiatów:
- Dam go jej, gdy przyjdzie w odwiedziny dziś wieczorem i z miejsca się oświadczę... - pomyślał w duchu. Mijały godziny, a kobieta nie przychodziła. Nie przyszła już tego wieczoru ani następnego...
        Pana Jakuba wypisano ze szpitala i po kilku dniach zwolnienia wrócił do pracy. Długo zastanawiał się nad dziwacznym wydarzeniem, które go spotkało. Odwiedzał kilkakrotnie oddział onkologii i pytał, czy nie przychodzi tu taka piękna, młoda dziewczyna. Okazało się, że nikt nigdy nie widział tu takiej kobiety. Pan Jakub zaczął się więc zastanawiać, czy nie była ona jedynie wytworem jego psychiki? A może spotkał go cud, który już chyba nie powtórzy się, kiedy minie okres remisji choroby...


Pierwodruki i przedruki. Opowiadania o wierze, nadziei, miłości i rodzinie”, Radom 2010.

czwartek, 2 stycznia 2014

Bal (fragment V)

       Styczeń to miesiąc Studniówek. Pora więc na ostatnią odsłonę mojego monodramu „Bal”, poświęconego właśnie balom studniówkowym:

Karolina ubrana w balową suknię

No to jestem już gotowa!

patrzy na zegarek

Jest 19.15. Zdaje się, że przełamie stereotyp kobiety, na którą facet musi czekać godzinami.

ironicznie

Coś mi się zdaje, że to raczej ja będę musiała poczekać na Bartka.

patrzy w lustro, pewna siebie

No Ruda, wyglądasz pięknie. Głowa do góry. Masz się dziś dobrze bawić, dużo uśmiechać. To ma być Twoja noc.

ironicznie, poprawiając włosy i makijaż

Muszę pokazać temu pożal się Boże, Karolowi z 3N, że mam swoją wartość! I niech żałuje, że nie chciał ze mną iść na tę Studniówkę!


bierze kartkę, długopis i pisze, mówiąc na głos:


Kochana Mamusiu. Nie wiem czy pamiętasz, że dziś mam Studniówkę. Wrócę jutro nad ranem. Nie martw się, przywiezie mnie Bartek. Całusy. Twoja K.

po chwili namysłu

Żeby tylko ten polonez minął, te wszystkie przemówienia, walc, to już jakoś dalej pójdzie. Nie tańczę najlepiej, ale niech się Bartek martwi, to on jest facetem, więc to on prowadzi.

z uśmiechem

Ale tylko w tańcu. Tylko na balu. W życiu, to ja się nie dam prowadzić. O, nie!

dzwoni telefon. Karolina odbiera

Tak? Tak, już jestem gotowa. Wejdź na górę. Nie wejdziesz?

nerwowo

Nie no, nie spóźnimy się. Coś Ty?!

patrzy na zegarek


Przecież jest dopiero 19.30! Mamy jeszcze pół godziny. Nie przesadzaj.

spokojniej:

Ok, już schodzę. No pa.



ostatni raz poprawia włosy przed lustrem, wychodzi z domu.


Kurtyna 

środa, 1 stycznia 2014

Gdzie Cię szukać mam

      Dziś Nowy Rok. Dzień Pokoju. W Kościele katolickim uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.
      Przy tej okazji zamieszczam, moje religijne i maryjne właśnie, polskie słowa do melodii „Adagio”, napisane niegdyś na zamówienie Pana Zbigniewa Bidzińskiego – założyciela i dyrygenta radomskiego big bandu „Mundana”.

Gdzie Cię szukać mam

Nie mogę Cię zobaczyć
choć tyle dla mnie znaczysz
Przychodzisz dzień po dniu
utulasz mnie do snu
W oczach zasnutych łzą
chcę zobaczyć Cię
Maryjo

Nie mogę Cię usłyszeć
bo milczysz ze mną w ciszy
Gdy dłonie składam swe
w pęk róż owijam je
W każdą godzinę złą
chcę usłyszeć Cię
Maryjo


Zamknę oczy widzę Cię
w moim sercu na dnie
W duszy słyszę głos
jaki wybrać los
Jak utulić gniew
mogę odnaleźć Cię
gdzie muzyka i śpiew

Już wiem jak Cię zobaczyć
wśród tłumu mych słuchaczy
Co nucą moją pieśń
usłyszeć mogę Cię
Ty jesteś jedną z nas
z nami przez cały czas
W każdą noc i dzień
nie opuszczaj mnie

I nucąc moją pieśń
usłyszeć mogę Cię
Z nami przez cały czas
w każdą godzinę złą
każdą noc i dzień
nie opuszczaj mnie
Maryjo