literacki blog Adriana Szarego

niedziela, 24 listopada 2013

Bal (fragment III)

       Niebawem ostatki. Przed nami bale andrzejkowe. Przy tej okazji zamieszczam na blogu kolejny fragment mojego monodramu „Bal”:


Karolcia, patrząc na zegarek:

Jejku, ale się rozmarzyłam… Już 18.00. Nie no spóźnię się, na pewno się spóźnię. Jak nic.

po chwili namysłu:


Skoro jest 18.00, bal zaczyna się o 20.00, a to oznacza, że zanim podadzą pierwszy ciepły posiłek będzie przed 22.00. A ja już zgłodniałam. Trzeba coś zjeść.

przechodzi do kuchni, na stole widzi kartkę, podnosi i czyta:

,,Karolinko, zrób proszę jakieś zakupy. Przepraszam, nie zdążyłam nic kupić przed pracą. Aha, zapłać ze swojej tygodniówki, oddam Ci. Dziś znów wrócę późno. Buziaki. Mama".

zła:

No jasne. Lodówka pusta, a ja nie mam teraz czasu na zakupy. Pewnie mama nie pamięta nawet, że mam dzisiaj Studniówkę.

dostrzega ostatni leżący jogurt, jedząc, poważnie:

Tak naprawdę żal mi jej… Została z tym wszystkim sama… Tata odszedł od nas, gdy byłam jeszcze bardzo mała. Prawie go nie pamiętam. Zostałyśmy we trzy: ja, mama i Magda – moja starsza siostra. Po studiach zamieszkała w Warszawie i jest zadeklarowaną singielką. Zawsze, kiedy nas odwiedza, powtarza mi:

ironicznie:
 
Młoda nie martw się. Życie bez faceta jest piękne. Żadnych ślubów, żadnych dzieci, tak?

poważnie:

Co się stało z dzisiejszymi rodzinami? Rodzice muszą harować całymi dniami, nawet w weekendy, by utrzymać swoje dzieci… Kompletnie nie mają dla nich czasu. Nie interesują się ich problemami…

po chwili zastanowienia, rozmarzona, nawet wzruszona:

Ja bym chciała żyć inaczej. Tak normalnie… Spokojnie. Mieć męża, dom z ogrodem, dwójkę dzieci i… psa. Skończyć szkołę, zdać maturę. Iść na studia. Może na aktorstwo? A potem być znaną aktorką, ale nie taką z głupawych seriali i reklam… Zagrać coś ambitnego…

po chwili:

Chciałabym, żeby ktoś napisał sztukę specjalnie dla mnie. Może jakiś fajny monodram. Żeby mogli zobaczyć mnie na scenie wielkiego teatru wszyscy moi nauczyciele, koleżanki, koledzy i siostra i… mama. I żeby znalazły dla mnie czas. Chociaż te 40 minut. Tyle ile trwa spektakl. A może przyszedłby i mój tata, i podszedł do mnie po spektaklu, przytulił i powiedział: jestem z Ciebie dumny Karolciu…

Przepraszam, że Was wtedy zostawiłem… Wybaczysz mi?

wzruszona:

A ja wtedy zapytałabym: Jak mogłeś zrobić to mnie, Magdzie i mamie? Dlaczego?
I choć nie powiedziałabym mu pewnie tego, a może właśnie bym mu powiedziała…
że mu wybaczam, że już się nie gniewam…


dzwoni telefon i wytrąca Karolę z rozmyślań
Dziewczyna podnosi słuchawkę i rozmawia przez telefon:

No hej Anetko? No szykuję się, szykuję. A co u Ciebie? Aha. No ja jeszcze nie wiem, albo pójdę w tej czarnej, co Ci mówiłam. Albo w tej czerwonej, co wiesz. Co? Jak to nie wiesz? Oj wiesz, mówiłam Ci…

poirytowana:

No tak mnie słuchasz właśnie.

z uśmiechem:

Tak, pamiętam o czerwonych dodatkach na szczęście, pamiętam. Wariatka (śmiech).

Słuchaj, a o coś jeszcze miałam Cię zapytać. A już wiem, też masz stresik przed polonezem? Lekki… Ja też… Poloneza czas zacząć - powiedziała rdza.

głośno:

Rdza. Dowcip taki był. Dowcip, oj nieważne.

spokojniej:

A z kim tańczysz walca? A… z tym nowym polonistą. Czemu dziwny? Przesadzasz. Mnie tam wcale nie wydaje się dziwny. Całkiem normalny. Ja? Jak to z kim? No mówiłam Ci, z naszym wychowawcą. No.

po chwili milczenia:

Tak idę z Bartkiem. Zaraz ma po mnie przyjechać. A po Ciebie przyjeżdża Tomek?

zniecierpliwiona:

Ok, dobra Anetko, kończę, spotkamy się, to pogadamy. No, buziaczki. Pa. No pa.


odkłada telefon.

piątek, 15 listopada 2013

Czarne tulipany

         Dziś wieczorem w Avalon Studio V Radomskie Zaduszki Bluesowe. Otworzę je kilkoma moimi wierszami z nurtu poezji funeralnej.
        W tym duchu refleksji nad przemijaniem pragnę przywołać na blogu mój tekst „Czarne tulipany” z książki poetyckiej „CV”:

Czarne tulipany

pewnie kiedyś
na naszym grobie
zakwitną czarne
tulipany

może zasadzi je
calineczka
która wyrosła
z barwy tego
kwiatu

pokaż jak podcinać
tulipany mówił tata
daj żółtemu trochę
cukru radziła mama

a córka pytała
skąd się
wzięłam na świecie

znaleźliśmy cię
w czarnym
tulipie calineczko
odpowiadali rodzice

ale milczeli że barwa tego
tulipana to kolor nocy
której została poczęta
i ziemi z której

człowiek powstaje
i do której powraca

i nie mówili calineczce
że te czarne tulipany
to kolor garniturów
w których chodził tata

i woń czarnych kaw
w których mama lubiła
topić dekadenckie
nastroje poranków

z czasem jednak
calineczka dowiedziała się
że czarne tulipany

są także barwą
buntu rozkrzyczanych nastolatek
i żałoby starców po tym
co minęło

zrozumiała że to kolor
kotów przynoszących pecha
czarnych nietoperzy
wzbudzających grozę

a przede wszystkim
barwa króla mroku
który grzechem
pierworodnym

splata ciemne charaktery
z czarnych limuzyn
i eleganckie
małe czarne

ażeby zawsze mogły
zakwitać nowe calineczki
które sadzić będą
na grobach rodziców

czarne tulipany 

środa, 13 listopada 2013

Anons

        Rok 2014 ma być „Rokiem czytelnika”. Zatem już dziś dla wszystkich czytelników, bibliotekarzy, księgarzy, drukarzy i wydawców mój wiersz „Anons”:

Anons

Młoda atrakcyjna
K S I Ą Ż K A
kartek 50
szuka
bogatego duchowo
C Z Y T E L N I K A

wrażliwego
pozbawionego nałogu
WYRYWANIA KARTEK
i pisania na stronach

pragnącego ją poznać
w celu odbycia przygody
INTELEKTUALNEJ

wiek nie gra roli
osoby zainteresowane
proszone są o kontakt
z najbliższą

BIBLIOTEKĄ

poniedziałek, 11 listopada 2013

Moja piosnka III

       W 95. Rocznicę Odzyskania Niepodległości przez Polskę krótka refleksja nad naszą Ojczyzną, a jednocześnie dialog z twórczością Cypriana Kamila Norwida:

Moja piosnka III

ciekaw jestem
czy dziś tęskniłbyś
do tego kraju

gdzie dziecko
kromkę chleba
wrzuca do kosza

bo niepotrzebnie
mu matka dała
na drugie śniadanie

gdzie młodzi
chłopcy gniazdo
bocianie strącają

z drzewa z głupawym
uśmiechem a dorastające
dziewczęta drwią

z ptasich symboli
płodności
zabijając dzieci

czasem myślę
czy dziś tęskniłbyś
do tego kraju

gdzie ludzie
zamiast imieniem
Boga witają się

przekleństwem
złorzeczeniem
kłamstwem

gdzie coraz
mniej rzeczy
n i e w i n n e j

to raczej ja
dziś tęsknię
do kraju naszego

z twojej
epoki
do tych
co mają

t a k za
t a k
nie za nie

i jeszcze mi smutniej


sobota, 9 listopada 2013

Trzy po trzy

      Dwa dni temu byłem w Domu Kultury „Idalin” na benefisie mojego przyjaciela Michała Budzisza. Jak na wierszokletę przystało podarowałem mu okolicznościowy wiersz, który zamieszczam dziś na moim blogu:

TRZY PO TRZY...

Nie ma pani,
która nie słyszała...
Nie ma pana,
który by nie słyszał...

O artystycznej
twórczości Michała
Plastycznych działaniach
kolegi Budzisza.

W niektórych kręgach
zwany „Budzikiem”
jest Michał Budzisz
wybitnym plastykiem.

Rysował sprawnie,
jako małe dziecię,
w szkole miał
trójki - piątkę w kabarecie.

Urok osobisty,
wulkan wyobraźni
wiedzie żywot czysty,
bo pracuje w ,,Łaźni”.

Kolegom satrapom
nieraz utarł nosa,
dzięki swym atrapom
i „Galerii Rosa”.

Fajnie, że nam Radom
z tej szarości budzisz...
-”Kończ już Kolorowy,
bo gości zanudzisz”

- myśli sobie Michał,
przecierając oczy...
To jest mój benefis,
a ty tu... trzy po trzy...”

sobota, 2 listopada 2013

Gołębie

Nad małym cmentarzem
na Śląsku
wzlatują uwolnione gołębie
wraz z duszą hodowcy
przewodnicy nieba
skrzydlaci bracia

Pamiętam tamtego
dnia był mróz
rano samochód nie chciał zapalić
wyjechałem później
zabrałem gołębie
cały majątek

Na terenie hali
w Chorzowie
trwają międzynarodowe targi
gra głośna muzyka
hodowcy gołębi
handlują życiem

Nagle huk jakby szkła
płacz ludzi
gołąb siadł na twarzy właściciela
do domu wróci sam
wysyłam SMS
o treści żyję