literacki blog Adriana Szarego

niedziela, 20 października 2013

Heureza

     Mija rok odkąd prowadzę ten literacki blog. W ciągu dwunastu miesięcy zamieściłem na nim dziewięćdziesiąt dziewięć wpisów. Setny, jak na tematykę strony przystało, poświęcony będzie pisaniu poezji.
     Jednocześnie wiersz „Heureza”, stanowiący nietypową lekcję teorii literatury, zapowiada mój najnowszy piąty tomik, będący wyborem wierszy z lat 1998-2013, który ukaże się nakładem wydawnictwa „Zeszytów Poetyckich”, w serii „Biblioteka Współczesnej Poezji Polskiej”.

Heureza

Wiersze dzielimy na białe i szare. Wolne, pisane
wolno, z trudem, ociężale, w mękach. Nieregularne,
tworzone raz na miesiąc, dwa razy w roku, na szkolną
akademię, do radia, gazetki ściennej, czasopisma, na
konkurs. Regularne, układane codziennie, co godzina,
co chwila, w szaleńczej euforii, głębokiej depresji,
grafomańskiej furii. Bezrymowe, bezsensowne,
bezmyślne, rymowane. Rymy zaś dzielimy na męskie,
żeńskie i nijakie. Te ostatnie są źle dobrane, niedokładne.
Częstochowskie, krzyżowe w wierszach religijnych.
Okalające w okolicznościowych, dla cioci z okazji
urodzin, babci z okazji imienin. Monorymy dla matek,
żon. Parzyste dla kochanek. Gramatyczne dla uczniów
i uczennic. Najlepsze wiersze to te dla nikogo, o niczym
i te nie napisane w ogóle.

sobota, 12 października 2013

Bal (fragment II)

        Na deski radomskiego Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego wraca monodram „Bal”, który miał swoją premierę przed wakacjami. Dwa dodatkowe spektakle zagrane zostaną na Scenie Kameralnej 17 października o godzinie 13.00 i 14.00. W roli głównej Karolina Skrzek – uczennica VI LO im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Dodatkowo sztukę zobaczyć będzie można dzień wcześniej o 17.00 w KŚTiG - "Łaźnia", przy ul. Żeromskiego 56, w ramach wieczoru literackiego "Szary project", promującego książkę "Sylwa".
        Przy tej okazji zamieszczam na tym blogu kolejny fragment „Balu”:

Przychodzi SMS. Karolina patrzy w komórkę i czyta głośno:

Hej Ruda, będę po Ciebie o 19.30. Bartek

patrzy na zegarek

O masakra. To już za dwie godziny. Nie no spóźnię się. Jak nic.

spokojniej

Oj tam, oj tam. Jak kocha, to poczeka.

rozmarzona

Bartek chyba rzeczywiście się we mnie zakochał. Biedak ponad tydzień chodził za mną i widziałam, że chce mi coś powiedzieć.

z uśmiechem

Śmieszni są ci faceci. Udają takich twardzieli, a jak im przyjdzie pogadać
z dziewczyną, pocą się, sapią, wzdychają, obserwują cię godzinami, jak zwierzynę, którą chcieliby upolować, zamiast podejść i powiedzieć krótko o co im chodzi. Ja nie wiem, czy oni nie zdają sobie sprawy ze swojej śmieszności… Jąkają się, zacierają ręce, patrzą w ziemię, kiedy rozmawiają z tobą… Oj…
Tak też było z Bartkiem. Więc od tygodnia łaził za mną na każdej przerwie, uśmiechał się zagadkowo aż któregoś dnia złapał mnie zimnymi, spoconymi rękoma, za rękę, odciągnął ostentacyjnie od koleżanek, jak kwiatek wyrwany siłą z bukietu, chrząknął, policzki wzdął jak banie, w oczach krwią zabłysnął…

z uśmiechem

Zaraz, zaraz z czego to cytat? A już wiem z „Pana Tadeusza”. Sor od polskiego byłby dumny, przyda się ta wiedza na Maturze, więc w oczach krwią zabłysnął i wykrztusił z siebie wreszcie:

Ruda…”

Bartek, wiesz dobrze, że nie lubię, jak do mnie mówią Ruda. Ja mam imię – przerwałam.

naśladując wystraszony głos chłopaka:

Przepraszam, Karolciu”

Słucham?

Możemy chwilkę pogadać?”

No chwilkę możemy – mówię – bo zaraz kończy się przerwa, a ja chcę jeszcze z Anetą powtórzyć angielski. Słucham?

naśladując głos

Bo widzisz, ja tak sobie myślę… to znaczy ja chciałbym… to jest widzisz”

Nie widzę, nie słyszę, Bartku. Streszczaj się, bo naprawdę nie mam czasu.

naśladując głos

Czy Ty, to znaczy czy my, moglibyśmy razem iść, to znaczy jechać, wybrać się…”

z politowaniem

Widzę jak słowa więzną mu w gardle i żal mi biedaka, więc dopowiadam za niego:

Chcesz, żebym poszła z Tobą na Studniówkę, tak?”

O właśnie” – Bartek uśmiecha się, jakby dostał na jednej lekcji matematyki sześć szóstek.

Widzisz Bartku, mówię, to miło z Twojej strony i w ogóle… ale ja mam już partnera na Studniówkę. I zaraz zaczynam żałować, że tak odpowiedziałam, bo partnera jeszcze nie mam. To znaczy mam. To znaczy mam takiego jednego „na oku” z 3 N, ale jeszcze z nim nie rozmawiałam.

Bartek nagle posmutniał jakby dostał pięć gał z matmy na jednej lekcji, jak skarcony dzieciak powiedział: „Przepraszam” i odszedł… i nie odzywał się już do mnie przez kilka najbliższych dni.

z politowaniem

Trochę mi się nawet zrobiło go żal. Ale musiałam tak powiedzieć. Co on by sobie o mnie pomyślał, że czekam do ostatniej chwili aż jakiś Bartek z klasy łaskawie zaprosi mnie na Studniówkę. A jak mnie nie poprosi to co, pójdę sama?! Jestem dziewczyną nowoczesną, to ja ustalam warunki.

wystraszona

I następnego dnia, to ja byłam takim „Bartkiem”. Podeszłam do upatrzonego wcześniej Karola i jak Bartek wczoraj zaczęłam się dusić, krztusić, chrząkać, aż wreszcie wyjąkałam:

Cześć Karolu, jestem Karolina. Już kilka lat chodzimy razem do tej szkoły, co byś powiedział, gdybyśmy razem wybrali się na Studniówkę?

Karol zrobił wielkie oczy i rzekł:

naśladuje głos:

Hej Ruda, no obczajam Cię z korytarza, fajna laska jesteś, fajnie z Twojej strony, że pomyślałaś, ale niestety ja mam dziewczynę i sama rozumiesz. Ten… Sorry”

Nie no jasne, rozumiem.
w gniewie

Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona. Co mi w ogóle przyszło do głowy?! Idiotka! Ja mam się prosić jakiegoś obcego kolesia, żeby zechciał ze mną pójść na Studniówkę? To chyba raczej on powinien zabiegać o moje względy… Fajna laska? Co on sobie myśli? Obczajam Cię z korytarza. Też coś!

z rozrzewnieniem

I wtedy pomyślałam o Bartku. Poczciwym Bartku z mojej klasy. Kilka dni później powiedziałam mu, że zerwałam z moim partnerem i jeśli tylko nadal ma ochotę, to chętnie pójdę z nim na Studniówkę.

Bartek ochotę miał nadal. I od tamtej pory wysyła mi co dzień SMSy, e-maile, uśmiecha się do mnie na lekcjach, a na przerwach przynosi mi kawę z automatu, batoniki ze szkolnego sklepiku i mówi słodkim głosikiem: „Karolciu, to dla Ciebie, Karolinko proszę…”

z westchnieniem

Jak to się w życiu dziwnie układa…

Nie na wszystkie jego wiadomości odpisuje, nie każdy telefon od niego odbieram, żeby sobie nie myślał, że ze mną pójdzie mu tak łatwo, ale w sumie to dobry chłopak… Polubiłam go. Kto wie co będzie w przyszłości…. W tej najbliższej przyszłości, to on za chwilę tutaj będzie, a ja jeszcze jestem w proszku.

Sylwa 2013.