literacki blog Adriana Szarego

poniedziałek, 31 grudnia 2012

31 lipca. Szydłowiec

        Ostatni dzień roku. Czas podsumowań i wspomnień. W tym szczególnym okresie pragnę przypomnieć mój wiersz, napisany prawie pół roku temu, ukazujący wydarzenia, które rozegrały się ostatniego dnia lipca.


31 lipca. Szydłowiec

Ostatni dzień lipca wtorek
słońce weszło już w znak Lwa

w Krakowie Grzegorz Turnau
obchodzi swoje urodziny

w tym czasie w Radomiu
umiera Stefan Siczek i chłopak

siostry mojej żony kończy
dwadzieścia dziewięć lat

Radwańskie przegrywają
w deblu a żona żartuje

 uważaj byś i ty nie przegrał
 w mikście bo zostaniesz singlem

 siostra szyje w Szydłowcu
wyszło z worka szydło więc

 błąkamy się czasem po Zamku
 grał tu kiedyś krakowski muzyk

a w kościele farnym modlił się
zapewne radomski biskup

zaplątany w nić Ariadny
w kolumnie Zośki

szukam siostrzenicy 
pójdę jeszcze na kawę
 
przyszły szwagier
mówi że w ratuszu

jest „Piwnica Szydłowiecka”
i Urząd Stanu Cywilnego

może tutaj weźmiecie ślub
a potem będzie wesele

w starym browarze przy
Sowińskiego w „Lodowni”

tylko uważajcie żeby
nie przegrać w mikście

bo zostaniecie singlami
małe dziewczynki grają

w tenisa to nasze życie
w Szydłowcu

słońce zachodzi
nad Kościuszką

weszło już w znak Lwa
wtorek ostatni dzień lipca


2012.

 

czwartek, 20 grudnia 2012

Święta



        S jak starość. S jak samotność. "Samotność w sieci". S jak sen. S jak słowa. S jak Stowarzyszenie Centrum Młodzieży „Arka”, z którym współpracuję . S jak pierwsza litera mojego nazwiska. 
       Ś jak "Święta". 

ŚWIĘTA




Czerwona kartka – biały grudzień
krótkie życzenia wysłane w biegu
Świetlistą ścieżką idą ludzie
zostaną po nich ślady na śniegu.
Nikt ich nie pozna – nie zapamięta
idą kolejne wspólne święta.

Oczy szyb śnieżną mgłą zasnute
usta – drzwi śmiechem zaryglowane
Dachy myśli mych lodem skute
stopnieją sople wypowiedziane
Z miłością, która na dnie zaklęta
nasze kolejne wspólne święta.

Ty na choince lampki palisz,
siadasz do wigilijnej wieczerzy,
A ja chcę Gwiazdce się pożalić,
bo bardzo trudno jest mi uwierzyć,
Że nieśmiertelna dusza zmarznięta
kończą się nasze wspólne święta. 

2001.

sobota, 15 grudnia 2012

Rodzina, czyli idą Święta


       R jak Radom. Jak Radość. Jak Razem. Jak Resursa Obywatelska. Jak Radomskie Wieczory Organowe – festiwal, którego byłem konferansjerem. Wreszcie R jak Róża. Różowa Róża.
       R jak Rodzina, czyli Święta zbliżają się już wielkimi krokami...


RODZINA


Można ją mieć, założyć, planować lub należeć do niej. Może się też powiększyć.
Złośliwi twierdzą, że najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciach…
Zobacz, jak R O D Z I N A funkcjonuje w naszym języku.



Rodzina to rzeczownik derywowany od rodzimego wyrazu ród. Używa się go na określenie rodziców i ich dzieci lub też tych wszystkich osób, które związane są pokrewieństwem.
          Wszelkie Święta są okresem, w którym studenci mieszkający przy rodzinie (to jest wynajmujący pokój) udają się w swoje rodzinne strony (czyli te, z których pochodzą), by wypocząć na łonie rodziny. Jest to wspaniała okazja, by spotkać się nie tylko z bliską, ale i daleką rodziną i w rodzinnym gronie wśród rodzinnej atmosfery (miłej i ciepłej) omówić rodzinne sprawy, oglądając album z rodzinnymi fotografiami z rodzinnych uroczystości, na których widać najlepiej rodzinne podobieństwo spokrewnionych ze sobą osób. Przy tego typu rozmowach wspomina się często drobne, nieprzyjemne sytuacje, które zdarzają się nawet w najlepszej rodzinie. Wszystko naturalnie pozostaje w rodzinie. Mówi się także i o przyjemnych sprawach. Dzieci chwalą się dobrymi ocenami z przygotowania do życia w rodzinie albo grają na skrzypcach, które należą do rodziny instrumentów smyczkowych, kolędę, której nauczyły się w szkole.
          Najważniejsze jest jednak, aby w czasie Świąt Bożego Narodzenia wpatrywać się w Świętą Rodzinę (Maryję, Jezusa i św. Józefa). Najlepiej w trakcie Pasterki. Uczestniczenie w niej stało się w wielu domach piękną, świąteczną tradycją rodzinną. To dobrze, bo Rodzina Bogiem silna!
         Cóż porzucam tę rodzinę wyrazów, by poświęcić trochę czasu swojej rodzinie. Nadmiar pracy sprawił, że ostatnio zaniedbałem ją nieco. Ten pracoholizm jest u nas rodzinny. Wam zaś, Drodzy Czytelnicy, życzę przede wszystkim Rodzinnych Świąt. Niech omijają Was lekarze rodzinni i obyście wchodzili tylko w dobre rodziny. Kodeks rodzinny i prawo rodzinne niechaj stają się coraz lepszymi. Niech będzie praca, by głowy rodzin mogły utrzymać swoje rodziny, a wtedy przybędzie tych wielodzietnych i nie będą już potrzebne dodatki i zasiłki rodzinne. I wreszcie niechaj wszystkie rodziny będą kochające i zgodne, a wtedy nie będzie rodzin patologicznych i przestaną być potrzebne te zastępcze. Tak bowiem mówi stare przysłowie: Gdy rodzina żyje w zgodzie to jej bieda nie dobodzie…

                                           ,,Pierwodruki i przedruki", Radom 2010.