literacki blog Adriana Szarego

sobota, 15 lipca 2017

Majka i Franek ekolog

                                                               * * * 

Dziś rano budzik zadzwonił o godzinie szóstej. Wstałam, umyłam się,  ubrałam i zeszłam na śniadanie do kuchni. Mieszkamy bowiem w wielkim, pięknym, dwupiętrowym domu.
Na śniadanie mama przygotowała jajecznicę i bułeczki z masłem. Jajecznicę zjadłam chętnie, ale tylko kilka kawałków bułki. Kiedy niosłam naczynia do zlewu, po drodze, podeszłam do kosza na śmiecie, bo chciałam wyrzucić niezjedzone kawałki pieczywa. W ostatniej chwili powstrzymała mnie przerażona mama.
- Co ty robisz, Majka? – zapytała.
- Wyrzucam resztki bułki, których nie zjadłam – odparłam spokojnie.
- Oj, święty Franciszek nie byłby z ciebie zadowolony – powiedziała mama.
- Kto? – spytałam.
- Święty Franciszek – powtórzyła.
- A co, on lubił jeść bułki? – zapytałam – czy był piekarzem?
Moje pytanie najwyraźniej rozbawiło mamę.
- Ani nie lubił bułek, ani nie był piekarzem – wytłumaczyła. Po prostu święty Franciszek podzieliłby się swoim posiłkiem z kimś biednym albo ze zwierzętami. Na pewno nigdy nie wyrzuciłby jedzenia do kosza. Schowaj te kawałki bułki, których nie zjadłaś. W weekend odwiedzimy wujka Antoniego, pójdziemy nad staw i nakarmimy kaczki.
Ucieszyłam się, że w weekend zobaczymy się z wujkiem Boczkiem. Ciocia Zuzia na pewno ugotuje coś dobrego. Kiedy rozmarzyłam się o pysznym obiedzie u wujostwa, nagle z dołu usłyszałam głos taty:
- Majeczko, chodź szybciutko, bo spóźnimy się do szkoły.
-Już idę – krzyknęłam.
Ucałowałam mamę, wzięłam plecak i wybiegłam za tatą, z mieszkania.
Kiedy jechaliśmy samochodem, ja, mój tata i moja młodsza siostra Nadia, wciąż nurtowało mnie o jakim to świętym Franciszku mówiła mi, przy śniadaniu, mama. Pomyślałam, że zapytam tatę, może on będzie coś wiedział.
- Tato, mama mówiła mi dzisiaj o jakimś świętym Franciszku. Kto to taki? – zagadnęłam.
- Święty Franciszek? Można powiedzieć, że to taki pierwszy ekolog. Dostrzegał Boga w każdym listku, kwiatku, zwierzątku. Kochał świat, przyrodę, ludzi – opowiadał tata (…)
Wreszcie nadszedł upragniony weekend i pojechaliśmy z rodzicami do wujka Antka. Po pysznym obiedzie, przygotowanym przez ciocię Zuzię, poszliśmy z  wujkiem Antonim nad staw, żeby nakarmić kaczki i gołębie okruszkami chleba i moich niezjedzonych bułek.

Rys. Olga Stodulska

- Wujku, słyszałeś o świętym Franciszku? – spytałam.
- Jasne – powiedział wujek.
- Wiesz, że podobno znał mowę zwierząt? – ciągnęłam.
- Ja też znam, Majeczko – uśmiechnął się wujcio Antoni i zaczął rozmawiać
z kaczkami – kwa, kwa, kwa, kwa.
- I co mówią? – śmiałam się, obserwując dziwne zachowanie wuja.
- Dziękują Mai za kolację – rzekł dobrotliwie  – i mówią, że już idą spać. Na nas też już chyba pora, Księżniczko.
Rzeczywiście zrobiło się chłodno i zaczął zapadać zmrok. Wracając do domu pomyślałam, że fajnie jest mieć takiego wujka, który jak święty Franciszek zna mowę zwierząt. Co prawda nie jest pustelnikiem, ale i tak bardzo go lubię. A czy wujek Antoni jest ascetą, tego nie wiem, może kiedyś go o to zapytam.

(Fragment książki Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik, Radom 2017)

piątek, 7 lipca 2017

Na literę h


Rys. Olga Stodulska 


Usta które nie całują usta które milczą
nienawidzą hałasu wdychają dym
z papierosów

jedyny erotyzm to czerwone paznokcie
zrobione hybrydą i hybris która nie pozwala
inaczej

twoje imię z hebrajskiego znaczy łaska
ty na hamaku dziewczyny na hulajnogach

czasem trzeba po prostu

wyhamować

środa, 5 lipca 2017

Kózka


 
Rys. Olga Stodulska

Jak to jest?

Żyć bez nadziei.
Umrzeć z miłości.
Wierzyć w zmartwychwstanie.

Jak to jest?

sobota, 1 lipca 2017

Majka i wakacje

* * *
        
Nadszedł czerwiec. To piękny miesiąc. Zaczyna się Dniem Dziecka, a kończy wakacjami.
Nareszcie wakacje! Macie, jakieś plany? Ja mam. Postanowiłam pisać pamiętnik. Jak już coś napiszę, to wam opowiem, a póki co życzę wszystkim udanego odpoczynku! I mam nadzieję, że po wakacjach znów się spotkamy. Moja siostra ma na imię Nadzieja. Nadia – to właśnie nadzieja. Mówiłam już kiedyś o tym, prawda? Wujek Boczek napisał w marcu wiersz na jej urodziny. Nazywa się „Prosta piosenka o Nadziei”.

Rys. Olga Stodulska 

Nadii się podoba. Na widok wujka zawsze krzyczy: „wuuujek, wuuujek”!  Dobra jest. Wujek też jest dobry. Tak, jest dla mnie bardzo dobry. Nie wiem czy dla innych też. Ale dla mnie jest. Wiem, że dla mnie zrobiłby wszystko. Raz mi to ciocia Zuzia powiedziała, jak grałyśmy w pająka gubinogę. I za to go lubię. Chociaż jest słaby z matematyki i nigdy nie umie rozwiązać mojego kółka matematycznego, brzydko pisze i nie umie wyplatać bransoletek z kolorowych gumek, ale i tak bardzo go lubię…
 A wy, macie takich wujków, co?  Mówię wam, fajnie jest mieć takiego wujka. Każdy powinien mieć w życiu swojego wujka Boczka. Tak myślę. Ale mogę się mylić.

(fragment książki Majka, Franek ekolog i Krzyś podróżnik, Radom 2017)